Słowo Redemptor

Świetego Łukasza, Ewangelisty – święto

 

 

 

Poniedziałek, 18 października 2011 roku, XXIX tydzień zwykły, Rok A, I

 

 

 

 

 

Są to słowa z dzisiejszej Ewangelii, której autorem jest św. Łukasz, patron dnia dzisiejszego. Pochodził on najprawdopodobniej z Antiochii Syryjskiej. Urodził się w rodzinie pogańskiej, a z zawodu był lekarzem. Nawrócił się i przyjął chrzest około roku 40. W niedługim czasie stał się jednym z najbliższych i najwytrwalszych współpracowników św. Pawła Apostoła. Można powiedzieć, że jako jego uczeń, towarzyszył mu od drugiej podróży apostolskiej i był z nim aż do męczeńskiej śmierci w Rzymie. Łukasz oprócz trzeciej Ewangelii napisał także księgę Dziejów Apostolskich, opowiadającą historię pierwotnego Kościoła.

Kiedyś, jak i teraz, ludzie wierzący często zachwycają się pięknym tekstem Ewangelii św. Łukasza, który wprawnie posługując się piórem, w bardzo malowniczy sposób opisał życie i działalność Jezusa. To właśnie dzięki św. Łukaszowi możemy tak wiele dowiedzieć się o życiu Maryi, dzieciństwie Jezusa oraz poznać wiele przypowieści, których nie podają inni ewangeliści, jak np.: przypowieść o zagubionej drachmie i synu marnotrawnym, o miłosiernym Samarytaninie, o zagubionej owcy czy przypowieść o bogaczu i Łazarzu.

Łukasz bardzo pragnął przedstawić swoim czytelnikom Boga, jako kochającego Ojca pełnego miłosierdzia, szukającego swoich zagubionych synów i córek, zapraszającego do wspólnoty ze Sobą każdego, kto jest spragniony bliskości Boga w swoim życiu.

Wielu biblistów uważa, że Ewangelia św. Łukasza była pisana m. in. z myślą o ewangelizatorach – czyli o tych, którzy z zapałem mieli nieść radosne orędzie o zbawieniu innym ludziom. Ewangelia ta miała więc stać się swoistym podręcznikiem dla ewangelizatorów, przygotowując chrześcijan do dzieła ewangelizacji.

W odczytanym dziś fragmencie z Łukaszowej Ewangelii, usłyszeliśmy o wydarzeniu wspomnianym tylko przez tego ewangelistę, a mianowicie o rozesłaniu przez Jezusa 72 uczniów, z nakazem głoszenia królestwa Bożego. Przy tej okazji Jezus wypowiedział do swoich uczniów te bardzo znamienne słowa: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki”. Słowa te są zachętą ze strony Jezusa, byśmy usilnie prosili Ojca w niebie o wiernych i autentycznych robotników na Bożej roli, czyli o ewangelizatorów i świadków zarazem. By nie zabrakło nigdy tych, którzy z pełnym poświęceniem i zapałem, wyrzekając się wszystkiego, będą głosić słowem i czynem Chrystusową Ewangelię.

Biskup Edward Dajczak opisywał kiedyś historię pewnej dziewczyny, którą spotkał któregoś roku po Przystanku Woodstock. Opowiedział mu ona o swoich ostatnich przeżyciach. Otóż uczestniczyła ze swoim chłopakiem w woodstokowych koncertach, podczas gdy obok prowadzili działalność ewangelizacyjną uczestnicy Przystanka Jezus. Dziewczyna opowiadała, że przyjechali tam z chłopakiem na tydzień. Przy okazji pili, brali narkotyki, było też sporo rozwiązłości. Ona sama wyznała z rozbrajającą szczerością, że dla swego chłopaka była wówczas tylko „biologicznym przedmiotem”. Któregoś razu zauważyła młodych ludzi z Przystanka Jezus, którzy chodzili w koszulkach z napisem „Jesteś ważny w oczach Boga”. Zastanawiała się wówczas co maiłoby znaczyć to hasło. Jak sama stwierdziła: „Nigdy w niczyich oczach nie byłam ważna. Nigdy w życiu, dla nikogo nie byłam ważna!!”. Zdawała sobie sprawę, że musi otrzeźwieć, że nie może przepić życia i postępować tak w dalszym ciągu.

Pewnego razu, gdy przechodził obok niej jakiś chłopak ubrany we wspomnianą już koszulkę, zapytała go: „Ty, słuchaj – co to znaczy?”. I dalej opowiadała: „Ten chłopak niósł coś w ręku, odłożył to, podszedł do mnie i z całym ciepłem mnie przytulił. Po raz pierwszy w życiu przytulił mnie mężczyzna i czułam, że on nic ode mnie nie chce”. Potem dodała, że kiedyś marzyła, żeby tato ją tak przytulił, ale nigdy tego nie zrobił. Chłopak odsunął się od niej, popatrzył na nią życzliwie i powiedział: „Widzisz to jest tak, tylko Bóg robi to nieskończenie piękniej. Ja tak nie potrafię. Wtedy jest się ważnym w Jego oczach”. Kończąc przypadkową rozmowę z biskupem Edwardem powiedziała jeszcze: „Księże, muszę uporządkować życie, dawno nie byłam u spowiedzi. Muszę pójść!”.

Biskup podkreślał później jak bardzo ważna była postawa tego chłopaka, który prostym słowem i gestem dał wyraz swojej wiary oraz piękne świadectwo o miłości Boga do każdego człowieka. W dzisiejszych czasach bardzo potrzeba nam autentycznych świadków i ewangelizatorów „z krwi i kości”, ale też i „z Ducha”. „Z krwi i kości” tzn. takich, którzy będą dobrze znali realia życia przeciętnego człowieka, którzy nie będą odrealnieni, którzy znając różnorakie biedy współczesnego człowieka, będą starali się zdobyć go dla Chrystusa. Potrzeba nam świadków „z Ducha”, czyli ludzi starających się wprowadzać w ten świat Bożą logikę, a nie swoją własną; pragnących chwały Pana Boga i dobra drugiego człowieka.

Drodzy bracia i siostry możemy się dziś zapytać: czy jest w nas pasja „zdobywania” innych dla Chrystusa, pragnienie by inni ludzie oddaleni od Boga także mogli doświadczyć Jego miłości, przebaczenia, uleczenia ran z którymi borykają się może całe swoje życie – tak jak ta wspominania dziewczyna?

Św. Łukasz napisał piękną Ewangelię, którą czytamy po dziś dzień. Również i nasze własne życie powinno być ewangelią – czyli dobrą nowiną o Jezusie, przekazywaną innym. Warto więc zadać sobie jeszcze inne pytanie: Czy nasze życie naprawdę jest ewangelią? Czy twoje życie, drogi bracie i siostro, jest ewangelią, którą będą mogli zachwycić się inni, pragnąć tak jak ty, żyć całym sobą dla Jezusa?

Każdy z nas powinien pisać niejako swoją własną ewangelię. Pisać nie piórem i atramentem, lecz własnym życiem i sercem. Ponieważ dzisiaj ludzie przyglądając się chrześcijanom najpierw czytają ewangelię naszego własnego życia. Jeśli zachwyci ich ta ewangelia, często dopiero potem sięgają po Ewangelię spisaną przed wiekami na pergaminach. Każdy kolejny dzień naszego życia, to kolejny rozdział tej ewangelii, którą mamy pisać własnymi czynami i miłością do Boga i drugiego człowieka. Niech zachwyca ona innych – nie zatrzymując na sobie, ale prowadząc ich do Boga.

Św. Łukaszu pomagaj nam każdego dnia pisać i głosić ewangelię własnym życiem! „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki”. Amen.

 

 

 

 

 

 

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów

o. Łukasz Listopad CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy