Słowo Redemptor

Roztropna panna, którą niespodziewanie Pan Jezus zaprosił na ucztę wieczną do siebie…

 

 

 

CZYTANIA:

 

Pierwsze czytanie:

Rz 14, 7 -9, 10b-12
(Obrzęd pogrzebu strona 240)

 Psalm responsoryjny:

Ps 27 (26), 1.4.7 i 8b i 9 a. 13-14
(Obrzęd pogrzebu strona 253)

 Śpiew przed Ewangelią:

Flp 3, 20
(Obrzęd pogrzebu strona 263)

 Ewangelia:

Mt 25, 1-13
(Obrzęd pogrzebu strona 264)

 

 

 

 

Drodzy bracia i siostry!

 

Dzwony, które umilkły przed Mszą świętą, nie zapowiadały radosnej uroczystości, o jakiej mogliśmy usłyszeć w Ewangelii. Dźwięk dzisiejszych dzwonów przenika nasze serca smutkiem. Bo jakże się nie smucić, kiedy patrzymy na trumnę na środku kościoła, która kryje doczesne szczątki zmarłej Julii. Za chwilę pochowamy żonę i matkę, która – po ludzku sądząc – mogłaby jeszcze wiele lat żyć i być podporą dla swojego męża i opiekunką dla swoich dzieci. Jednak Jezus, który kocha Kościół i zawsze pragnie naszego dobra, powołał naszą siostrę do siebie.

 

W Ewangelii usłyszeliśmy przypowieść o dziesięciu pannach, które oczekiwały na przybycie pana młodego. Jednak nie wszystkie panny były dobrze przygotowane na długie oczekiwanie pana młodego. Panny nieroztropne nie wzięły ze sobą zapasu oliwy i podczas przybycia pana młodego były nieobecne. Inaczej postąpiły panny roztropne, które miały przy sobie zapas oliwy i mogły przywitać z zapalonymi lampami pana młodego, mimo opóźnionego przybycia orszaku. W nagrodę za swoją roztropność weszły wraz z panem młodym na weselną uroczystość.

Przypowieść kończy się apelem Pana Jezusa skierowanym do wszystkich: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. Ta przypowieść jest dla nas obrazem wzywającym nas, abyśmy byli przygotowani na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nasze życie jest oczekiwaniem na spotkaniem z Nim. Lecz nie jest to czekanie bezczynne. Bo to życie wymaga od nas poświęcenia i miłości. Naszymi zapalonymi lampami są nasze dobre uczynki. Nasze dobre życie tu na ziemi może być jak lampa, która rozświetla mroki tego świata i wskazuje drogę na wieczną ucztę w niebie.

 

Życie zmarłej Julii przypominało postawę panien roztropnych, które były przygotowane na przybycie swojego Pana. Patrząc na jej wiarę można było powiedzieć że była kobietą roztropną, która pragnęła częstych spotkań z Jezusem ukrytym w białej Hostii.

Możemy także śmiało powiedzieć znając jej życie za św. Janem XXIII, że dobra matka jest tyle warta, co stu nauczycieli. Powołanie żony i matki było jej powołaniem, któremu się poświęciła. I choć jej życie na ziemi zgasło jak płomień w lampie, to wierzymy, że na nowo zapłonie wiecznym życiem w królestwie niebieskim.

 

Nie jest łatwo zrozumieć, dlaczego życie ludzkie gaśnie w takiej chwili. Przecież ona tak gorąco pragnęła żyć. Chciała żyć dla swojego męża i być ze swoimi dziećmi. Lecz niestety Bóg inaczej zdecydował. Drogi Piotrze, mężu Julii, na pewno nie jest Ci łatwo żegnać Twoją ukochaną żonę. Drodzy Robercie, Faustyno i Kamilu, z ogromnym żalem żegnacie Waszą ukochaną mamę. Wam wszystkim ta śmierć odebrała kogoś, kogo tak bardzo każdy z Was kochał. Ale musicie wiedzieć jedno, że w tej smutnej dla Was chwili jesteśmy z Wami. W bólu łączymy się z Wami i chcemy zapewnić Was, że nie zostawimy Was bez naszej pomocy i modlitwy. Świadectwem tego niech będzie tak liczna nasza obecność na tej uroczystości pogrzebowej.

Zdajemy sobie wszyscy sprawę, że w życie człowieka wpisana jest konieczność śmierci. Że tak jak płomień w lampie tak i nasze życie kiedyś zgaśnie. I może się rodzić bunt i rozpacz w mężu i dzieciach, że Bóg odebrał im kogoś najbliższego ich sercom. Ale pamiętajmy o jednym: Bóg powołał ją do siebie w chwili, kiedy jej życie było przepełnione miłością i dobrymi uczynkami. Powołał ją do siebie, kiedy płomień jej dobrych uczynków płonął najbardziej jasno i wyraźnie. Bóg na pewno widział, że w tym momencie jest najlepiej przygotowana, aby wejść na wieczną ucztę w królestwie niebieskim. Przy tej tajemnicy śmierci zostaje nam zaufać Bożym planom i Bożemu miłosierdziu.

Obok trumny stoi zapalony paschał, który symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa. Niech przypomina nam o tym, że nasza siostra jest powołana, aby spotkać się ze zmartwychwstałym Jezusem. W takich chwilach pamiętajmy o modlitwie za naszą siostrę. Niech nasza modlitwa będzie jak płomień tego paschału i niech rozświetli ostatnią drogę naszej siostry w spotkaniu z Bogiem. Nasza wiara w życie wieczne może być ukazana przez ofiarowanie Komunii świętej w intencji zmarłej Julii. Za tydzień będziemy w Kościele przeżywać Dzień Zaduszny. Odwiedźcie wtedy jej grób i ofiarujcie w jej intencji odpust.

Zebrani na tej żałobnej uroczystości pamiętajmy, że pewnego dnia – którego nie znamy, nie możemy przewidzieć, a może nawet się lękamy – Bóg powoła nas do siebie jak zmarłą Julię. Bądźmy przygotowani na ten dzień poprzez nasze dobre życie, przez przestrzeganie Dekalogu, przez zgodę w rodzinie i w pracy oraz życie w prawdzie. Bądźmy przygotowani na przyjście naszego Pana na wzór ewangelicznych panien. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

Brat Kleryk Łukasz Baran CSsR – Student V roku WSD Redemptorystów w Tuchowie

Homilia napisana pod kierunkiem o. lic. Grzegorza Jaroszewskiego CSsR w ramach ćwiczeń
homiletycznych w WSD Redemptorystów w Tuchowie w 2015/2016 roku.

 

 

 

 

Brat Kleryk Łukasz Baran CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy