Słowo Redemptor

VII Niedziela Zwykła

CZYTANIA

W pierwszym czytaniu Bóg zaprasza nas do stawania się świętymi na Jego podobieństwo, gdyż takimi zostaliśmy stworzeni. Ale w tym zaproszeniu nas do naśladowania Boga jako świętego kryje się dziś wezwanie do przybierania trudnej postawy miłości, która jest miłosierdziem i przebaczeniem nawet a może przede wszystkim tym, którzy wobec nas stosują niesprawiedliwość, przemoc, siłę, dopuszczają się zranień, kierując się egoizmem.

Święty Paweł Apostoł  przypomina zaś nam potrzebę najgłębszej podstawy, na której mamy budować nasz szacunek, przebaczenie, miłosierdzie nawet wobec tych, którzy dla nas są nieprzychylni, albo i też całkiem wrogo nastawieni. Bowiem każdy człowiek jest Bożą świątynią i Duch Boży mieszka w nim. Nie wolno nam zniszczyć żadnej ludzkiej świątyni, nawet tej, w której zakradła się złość, grzech, a być może egoizm i nienawiść. 

Przez okazywanie przebaczenia, miłosierdzia, pomocy, my ratujemy godność i świętość świątyni każdego człowieka. To wymaga od chrześcijanina wielkiej dojrzałości i jest najtrudniejszym apostolatem. Płacić miłością za zło, według wskazania św. Pawła: zło dobrem zwyciężaj.  

Wreszcie Ewangelia przypomina nam, abyśmy wznosili się ponad moralność Starego Przymierza, oko za oko, ząb za ząb, i wkraczali na drogę miłości, miłosierdzia, przebaczania nawet względem naszych nieprzyjaciół. Jezus Chrystus wskazuje nam wspaniałą drogę, na której możemy osiągnąć pełnię świętości Ojca niebieskiego, w trudniejszych momentach miłowania tych, którzy nam źle czynią. 

Najpierw każe się nam modlić za nich. Modlitwa za nich wprowadzi nas w głębsze myślenie o ich godności, powołaniu i pozwoli też nam samym odróżniać godność osoby od zła i grzechu, które owa osoba popełnia. 

Następnie potrafimy nie tylko nie odpłacać złem za zło, ale czynimy siebie zdolnymi do przebaczania, a w końcu jesteśmy w stanie, jeżeli będzie taka potrzeba nawet takiej osobie przyjść z pomocą. Na koniec dojrzejemy do czynienia jej dobrze pomimo, że jeszcze w naszym wnętrzu odzywać się będą zranienia, jakich doznaliśmy od niej. 

Oczywiście nie stanie się to od zaraz, gdyż wszelkie dojrzewanie do takich postaw jest dłuższym procesem, na drogę którego nas dzisiaj Jezus Chrystus usilnie zaprasza. Zapraszając nas oświeca światłem swego Słowa, umacnia uobecnianiem swojej zbawczej ofiary męki, śmierci i zmartwychwstania, która jest szczytem wszelkiej miłości przebaczającej i zbawiającej i karmi nas Sobą w Eucharystii, abyśmy szli drogą czynienia dobrze, tym, którzy wobec nas nie mają postawy szacunku i miłości, naśladując Ojca niebieskiego w Jego świętości.

o. Kazimierz Fryzeł CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy