Słowo Redemptor

IV niedziela wielkanocna – Niedziela Dobrego Pasterza

 

 

 

Niedziela, 29 kwietnia 2012 roku, IV tydzień wielkanocny, Rok B, II

 

 

 

 

 

Niedzielą Dobrego Pasterza rozpoczynamy tydzień modlitw o powołania. Trzeba prosić Boga, aby udzielił wielu młodym osobom daru powołania. Trzeba modlić się za młodych, aby odważnie odpowiedzieli na Boże wezwanie. Trzeba prosić, aby nie zabrakło pasterzy; dobrych pasterzy, którzy będą oddawać życie za owce. Nie mniej jednak nie zapomnijmy o tych, którzy już zostali powołani do bycia pasterzem. O kapłanach, o zakonnikach. Oni już odpowiedzieli na Boże wezwanie i kroczą za Jezusem – Dobrym Pasterzem. Oni – jak Jezus – oddają życie. Każdego dnia w zaciszu plebani lub klasztoru ofiarują swoje cierpienie, swoją samotność, walkę duchową, za ciebie. Kroczą za Dobrym Pasterzem i oddają życie za owce.

 

 

Dzisiaj trzeba to szczególnie podkreślić. Wielu, naprawdę wielu księży i zakonników oddaje życie za swoich parafian, i nie tylko. Dzisiaj, i w czasie tego tygodnia musi to wybrzmieć. Bo dociera do nas wiele informacji, o złych pasterzach. Więcej mówi się w prasie i telewizji o jednym drzewie, które runęło – spadło, niż o całym lesie, który pięknie rośnie. Więcej wiemy o księdzu, który zgrzeszył niż o całym szeregu księży i osób konsekrowanych, którzy wspaniale rosną i wydają owoce. Na złym przykładzie zupełnej mniejszości, wypracowuje się ogólną, zakłamaną opinię o całym duchowieństwie. To także ma swój wpływ na liczbę powołań. Bo, kto chce być księdzem, gdy media „wrzeszczą”, że księża to homoseksualiści i pedofile.

 

Chcę, abyście posłuchali świadectwa pewnego misjonarza z Angoli. Jest ono zawarte w liście, który ów misjonarz wysłał do gazety New York Times, w czasie, gdy ta rozpisywała się wiele o pewnym księdzu podejrzanym o pedofilię. Do dziś list ten pozostał bez odpowiedzi. Oto jego fragmenty:

Jestem zwykłym księdzem katolickim, szczęśliwym i dumnym z mojego powołania. Od 20 lat pracuję w Angoli jako misjonarz. Powodem cierpienia jest dla mnie to, że osoby, które powinny być znakiem Bożej miłości stały się przyczyną bólu w życiu tych niewinnych. Kościół może stać jedynie po stronie słabych i pokrzywdzonych (…).

Zastanawiającym jest jednak całkowity brak zainteresowania z waszej strony tysiącami kapłanów, spalającymi się każdego dnia dla milionów dzieci, młodych i odrzuconych we wszystkich czterech stronach świata.

Myślę, że dla waszego środka informacji jest mało znaczące to, że w 2002 roku transportowałem przez zaminowane szlaki, z Cangumbe do Lwena (Angola), wygłodzone dzieci. Robiłem to systematycznie, ponieważ Rząd pozostawał obojętny, a inne organizacje pozarządowe nie miały autoryzacji do tego typu działań; że musiałem pochować w ziemi dziesiątki małych ofiar – wojennych uciekinierów; że uratowaliśmy tysiące osób w Moxico, dzięki jedynej stacji medycznej na 90.000 km kwadratowych; że w ostatnich latach daliśmy możliwość edukacji 110.000 dzieci.

Nie jest dla was także wiadomością to, że 75-letni ksiądz Roberto przemierza nocami w trosce o dzieci ulice Luandy, zabierając je do przytułków, aby mogły zostać poddane detoksowi z benzyny, że uwolnił z analfabetyzmu setki spośród nich; że inni kapłani, tacy jak ks. Stefano prowadzą domy opieki dla dzieci bitych i gwałconych; że 80-letni ks. Maiato nadal chodzi z domu do domu niosąc pomoc chorym i zrozpaczonym.

Nie jest dla was ważną wiadomością to, że 60.000 spośród 400.000 kapłanów i zakonników opuścili swoje rodziny, własną ojczyznę, aby pracować w szpitalach, wśród braci chorych na trąd, w obozach dla uchodźców, w sierocińcach, w ośrodkach przygotowania zawodowego…, a przede wszystkim na misjach i parafiach, motywując ludzi do życia i miłości.

Nie jest dla was wiadomością to, że mój przyjaciel ks. Marcos Aurelio zginął od serii z karabinu przeprowadzając z Kalulo do Dondo, w czasie wojny w Angoli, grupę młodych uciekinierów; że ks. Francisco i pięć katechetek zginęli w wypadku samochodowym, udając się do zapomnianych przez świat wiejskich osad; że dziesiątki misjonarzy oddało swoje życie w Angoli z powodu malarii i braku podstawowej opieki sanitarnej, a także ginąc na zaminowanych ścieżkach prowadzących do zagubionych osad. Nikt z nich nie miał jeszcze 40 lat…

Nie jest dla was żadną wiadomością towarzyszyć życiu „normalnego” księdza, dzień za dniem, w jego trudnościach i radościach, gdy spala się bez hałasu dla wspólnoty, dla której służy. Tak naprawdę my-księża nie staramy się być „nowiną”, my jedynie chcemy zanieść Dobrą Nowinę; tę, która bez wielkiego hałasu rozpoczęła się w noc paschalną.

Nie jest moim zamiarem przeprowadzanie apologii Kościoła i kapłanów. Ksiądz nie jest bohaterem, ani kimś egzaltowanym. Kapłan jest zwykłym człowiekiem, który w swojej prostocie stara się iść za Jezusem-Dobrym Pasterzem. Jest w nim wiele ubóstwa i kruchości, jak w każdym człowieku, ale także jest piękno i dobro”. (Martin Lasarte SDB)

 

Wzruszające świadectwo oddawania życia. Takich świadectw można by mnożyć w nieskończoność. Tysiące księży w Afryce, Azji, Ameryce Północnej i Południowej, w Europie i w każdym zakątku świata oddaje życie. Są naprawdę dobrymi pasterzami. Jezus – Dobry Pasterz żyje i nich i w nich umiera za ciebie i za tylu innych.

 

 

Podziękuj w tym tygodniu za dobrych pasterzy.Pomódl się za tych, którzy się zagubili i proś o nowych, młodych i odważnych dobrych pasterzy, gotowych oddawać życie za owce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów obecnie pracujący w Argentynie
– Patagonia (Gobernador Costa – Chubut)

o. Marcin Zubik CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy