Słowo Redemptor

XXII niedziela zwykła – Pokora jako cnota…

 

 

 

Niedziela, 01 września 2013 roku, XXII tydzień zwykły, Rok C, I

 

 

 

 

 

Liturgia Słowa dzisiejszej Niedzieli koncentruje naszą uwagę na postawę pokory. Pozwala ona stawać w prawdzie o sobie, dostrzegać swoje plusy i minusy; ale także, to umiejętność zauważenia drugiego człowieka, jego bogactwa, przyjęcia go jako dar.

 

 

Wychować dobrze człowieka oznacza nauczyć go być pokornym. Może gdzieś jeszcze brzmi w naszych uszach przysłowie, które powtarzali nam rodzice, dziadkowie, nauczyciele: „Pokorne cielę dwie matki ssie”. Rzeczywiście, człowiek, który od najmłodszych lat „uczy się uczyć”, uczy się być zależnym, otwartym na drugiego, nabywa pewną życiową mądrość. Wie, że przed nim już wielu przebyło jakąś drogę, nie od niego zaczyna się świat, był ktoś, kto wytyczył szlaki, poświęcał swoje życie, budował to, z czego dziś on sam oraz inni mogą korzystać...

 

Potrzeba nam nieustannie wracać do tej ludzkiej cnoty, do postawy pokory. Czyż to nie właśnie ona zażegnuje konflikty, odbudowuje zgodę? I odwrotnie: jakże często jej brak stoi u źródeł naszych osobistych tragedii, porażek w małżeństwie, skłóconych rodzin...

 

Nie jest łatwo być pokornym. Taka postawa wydaje się być „maszerowaniem pod wiatr”. To nie pokora bowiem dziś jest w cenie, lecz pewna pyszałkowatość, nie uniżenie się, aby służyć bliźniemu, lecz właśnie patrzenie na innych z góry. Struktury życia społecznego, rodzinnego czy też kościelnego, które z takim mozołem budujemy, jeśli będą ogołocone z postawy pokory, staną się strukturami zła, w których jednostka chce podporządkować sobie drugiego, uczynić go narzędziem do zrealizowania własnych planów.

 

Pierwsze czytanie przytacza dziś wskazówki dla młodego człowieka, których wypełnianie pozwoli mu zdobyć prawdziwą mądrość. Ten, kto chce żyć szczęśliwie musi nadstawiać ucha, musi słuchać, a nawet więcej: być posłusznym. Na etapie formowania człowieka nie ma demokracji. Jest ktoś, kto opdpowiada za wychowanie, za przekazanie mądrości życia i jest ktoś kto ma w tej sytuacji słuchać i poddać się temu prowadzeniu. Dziś spotykamy wiele modeli wychowania, które promują tzw. łagodność, bezstresowość, tolerancję, itd. Słowo Boże przekonuje nas jednak, że pewne elementy cierpienia, karcenia, umiejętności rezygnacji z siebie są nieodzownie wpisane w proces kształtowania dojrzałego człowieka. Obserwując naszą codzienność widzimy, że to właśnie zmagania i niepowodzenia są przede wszystkim normą, sukcesy natomiast są rzadkością, pewną formą nagrody. W tej mentalności musi wzrasrtać młody człowiek. Musi być poinformowany o tym, że w jego życiu zdarzą się niepowodzenia, że nie zawsze będzie pierwszy i najlepszy, że będzie cierpiał, że będzie musiał ponosić rożnorakie ofiary.

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus również wskazuje na postawę pokory jako etykietkę swoich uczniów. Zbawiciel proponuje logikę bycia ostatnim, zajmowania ostatnich miejsc, niewychylania się aby błyszczeć w towarzystwie. To pozostawanie ostatnim nie ma jednak nic wspólnego ze sztuczną pokorą, kiedy to ktoś umyślnie „schodzi ze sceny”, aby dostrzeżono jego nieobecność. Uczeń Chrystusa zajmuje ostatnie miejsce ponieważ działa w nim Duch Boży, ten sam, w mocy którego działał Zbawiciel. On dał się potraktować jak ostatni i tak właśnie doknało się dzieło zbawienia. Chrześcijanin również, wchodząc w tę postawę widzi w bliźnim Chrystusa i to z tego powodu chce aby właśnie ten bliźni był wywyższony.

 

Relacja do ubogich jest także konkretnym sprawdzianem bycia „chrystusowym”. Stąd też każda wspólnota chrześcijańska, większa czy mniejsza, jeśli jest autentyczna, zawsze posiada ten wymiar charytatywny. Jeśli jako chrześcijanie stracimy z naszych oczu ludzi ubogich, powoli przestaniemy być wiarygodni. Ubodzy bowiem, odnajdjąc w nas ludzi zdolnych zaspokoić głód – i duchowy i fizyczny, są w jakiejś mierze gwarantem, że dążymy w dobrym kierunku. O tym odczuwaniu „odoru owiec” mówił do duchownych kilkakrotnie papież Franciszek wskazując ten wymiar jako nieodłączny w życiu kapłańskim. Obdarowanie ubogich, uchylenie serca, zadbanie o integralny rozwój, nie przynosząc często wymiernych efektów, a nawet jeśli, to nie w blasku fleszy czy przed obiektywami kamer. Nie otrzymuje się za to jakiejść materialnej gratyfikacji. Jest jedynie i aż wdzięczność płynąca z głębi serca. Ale to właśnie dobro, według słów Jezusa, będzie zapamiętane już na wieczność.

 

Jakże dziś brakuje tej postawy w naszych relacjach. Często bierze górę chłodna kalkulacja zysków i strat, a perspektywa bywa skrócona do czubku własnego nosa. Ale tak się nie da żyć. Egzystencja egoistów, niezdolnych do ofiary, z góry skazana jest na niepowodzenie. Pełnią życia bowiem możemy się cieszyć jedynie wówczas, kiedy obecny jest w nas ten wymiar oddania, poświęcenia, podzielenia. Życie, miłość, dobro, piękno, prawda – wszystko to związane jest zawsze z podarowaniem, z ofiarą z siebie. I gdzieś tutaj właśnie kryje się ratunek dla naszych relacji, odbudowa tego, co wydaje się być już zniszczone. I nie tylko liczą się tutaj nasze dobre chęci, lecz przede wszystkim otwarcie się na Boże działanie, pozwolenie, aby dać się poprowadzić Duchowi Świętemu.

 

 

Wezwanie do zajmowania ostatnich miejsc nie jest, broń Boże, zachętą do uczestniczenia we Mszy św. „pod chórem”. Pojawił się ten zwyczaj stania lub siedzenia z tyłu podczas liturgii. Akurat ten moment jest jak najbardziej właściwy, aby zajmować miejsca od przodu. Wzrok i słuch bowiem odgrywają w liturgii rolę bardzo ważną. O ile prościej zajmujemy pierwsze miejsca w kinie czy teatrze, na koncercie czy w kolejce po promocyjny produkt. W miłości narzeczonych czy małżonków jakże ważne jest to bycie blisko, bycie obok, tuż tuż. A Chrystus? Czy nie za łatwo zwalniamy się z tej bliskości? Nie bójmy się być tuż przy Chrystusie. To nie nonszalancja i pycha lecz pragnienie aby trwać przy Zbawiecielu, wsłuchiwać się w Jego słowa i wpatrywać się w znaki, poprzez które On sam staje się obecny i tak bardzo bliski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie studia doktoranckie z zakresu teologii fundamentalnej
na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim – Rzym

o. Sylwester Pactwa CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy