Słowo Redemptor

Jan Paweł II o Eucharystii do małżonków

 

 

 

 

Czerpać siłę z Eucharystii, źródła małżeństwa chrześcijańskiego!

Jan Paweł II o Eucharystii do małżonków

 

 

 

 

W niniejszym rozważaniu zostały wykorzystane następujące dokumenty Jana Pawła II:

1. Adhortacja Familiaris consortio (FC),
2. Homilia w czasie beatyfikacji Luigiego i Marii Guattrocchich,
3. Homilia wygłoszona do rodzin w Szczecinie w 1987 r. (HSz),

4. Artykuł: Paweł Zuchniewicz, Od zatwardziałości do miłości, Św. Jan Paweł II o małżeństwie, Niedziela 44/2014.

 

 

 

 

 

Drodzy Czciciele Matki Bożej Nieustającej Pomocy!

 

Małżeństwo to marzenie tak wielu ludzi. To naturalne, najbardziej podstawowe i pierwsze powołanie jakim obdarzył człowieka Pan Bóg. Ono jest tak mocno wpisane w serce człowieka.

 

Jednak, gdy spojrzymy na codzienność, okazuje się, że nie jest z nim tak różowo, jakby się wydawało i marzyło tym, którzy do małżeństwa się wybierają. Miesiąc miodowy nadzwyczaj szybko mija i zaczyna się często bardzo, ale to bardzo szara rzeczywistość.

Być może o takich sprawach młody kapłan Karol Wojtyła, rozmawiał z młodymi ludźmi, z którymi wybierał się na górskie wycieczki bądź spływy kajakowe. To nie były dla niego jedynie jakieś tam wypady za miasto, ale okazja, aby z młodymi ludźmi poważnie porozmawiać o tym, co leżało im na sercu.

 

To był wyraz jego miłości do tych młodych, którzy mu zaufali i odpowiedzialności za ich przyszłość. On nie chciał mieć towarzystwa, które by go adorowało, ale chciał być całkowicie dla nich, jak na kapłana przystało.

 

Nie dziwi więc, że po wyborze na Stolicę Piotrową, Karol Wojtyła nie porzucił młodzieży, ale dalej poświęcał jej swoją posługę, o czym przekonaliśmy się w poprzednim rozważaniu. Teraz jego troska o przyszłość młodych przejawiła się w podjęciu bardzo systematycznej nauki na temat małżeństwa.

 

 

Spróbujemy więc do niej sięgnąć.

 

1. Przygotowanie do małżeństwa

 

Już w 1979 r. podjął cykl katechez, których temat brzmiał Mężczyzną i niewiastą stworzył ich. W tym nauczaniu papież ukazał osobowy wymiar ludzkiej miłości i podkreślał, że kobieta i mężczyzna zostali stworzeni na podobieństwo Boga, są wobec siebie wzajemnie się uzupełniający, a człowiek staje się odzwierciedleniem Boga nie tyle w akcie samotności, ile w akcie komunii. Ich miłość, która ma wymiar cielesny i duchowy pochodzi od Boga – a oni się miłują, ponieważ On ich umiłował, zaś Chrystus ukazał małżeństwo jako dar dla drugiej osoby. Seksualność nie jest źródłem grzechu czy pożądania, lecz przede wszystkim obdarowaniem, tworzeniem komunii życia i osób.

 

To bogate nauczanie może i powinno się stać czymś obowiązkowym, dla tych, którzy myślą, aby przeżyć przygodę zwaną małżeństwem. Jakże to jest wskazane w czasach obecnych, naznaczonych w ogromnym procencie brakiem jakiegokolwiek przygotowania młodych ludzi do małżeństwa. Przygotowanie często opiera się jedynie na stwierdzeniu: bo wszyscy tak robią, takie są dzisiaj czasy. Dramaty małżeńskie właśnie tu mają swój początek: w braku właściwego, solidnego przygotowania się do tej wspólnej drogi.

 

W 1957 r. ks. Karol Wojtyła pobłogosławił związek małżeński Jerzego Ciesielskiego i Danuty Plebańczyk. Dwa tygodnie przed ślubem poprowadził dla nich specyficzne przygotowanie „w drodze”. Poszli razem na górską wycieczkę (z Ptaszkowej do Krynicy). W czasie pierwszej konferencji mówił im o Trójcy Świętej i o tajemnicy życia wewnętrznego Pana Boga. Potem – o bogactwie i niebezpieczeństwach miłości małżeńskiej i rodzicielskiej oraz o świętości w małżeństwie.

 

Dlaczego najpierw mówił o życiu wewnętrznym Boga? Po co potrzebny był taki temat pracownikowi politechniki i absolwentce akademii wychowania fizycznego? Wojtyła już wtedy był przekonany, że wyjaśnienie wielkiej tajemnicy, którą jest miłość między mężczyzną a kobietą, można znaleźć dopiero, gdy spojrzy się w największą tajemnicę wiary chrześcijańskiej: jedności trzech Osób Boskich. To nie przypadek, że w Księdze Rodzaju znalazły się słowa: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27). Bóg powołał człowieka do istnienia jako mężczyznę i kobietę. Bóg – jedyny, ale nie samotny – jeden w trzech osobach, nie chciał, aby Jego stworzenie było samotne. Stwarzając go na swój obraz, dał człowiekowi boską zdolność kochania i dawania życia. Nie było również przypadkiem, że św. Paweł w Liście do Efezjan porównywał relację męża do żony z relacją Chrystusa do Kościoła i pisał, że małżeństwo to wielka tajemnica (por. Ef 5, 21-33).

 

Oto mamy przykład kogoś, kto chciał i robił wszystko w tym kierunku, aby jak najlepiej przygotować się do małżeństwa. Ile dzisiaj jest takich młodych par, które w odpowiedzialny sposób podchodzą do swej przyszłości, które robią wszystko, aby założyć solidny fundament pod swój dom?

 

W jednym ze swoich dokumentów Papież tak mówi do małżonków:

Jako tajemnica przymierza i komunii, związek jest dla małżonków wezwaniem, by czerpali siłę z Eucharystii, źródła małżeństwa chrześcijańskiego (FC 57).

 

I tu niejako dotykamy bezpośredniego odniesienia Jana Pawła II do Eucharystii w nauczaniu skierowanym do małżonków. Bez Eucharystii, bez czerpania z niej, wręcz niemożliwe jest, aby mogli oni sprostać wszystkim zadaniom, jakie małżeństwo przed nimi stawia.To winno funkcjonować już na etapie znajomości, poznawania się, narzeczeństwa. I można zaryzykować twierdzenie, że jeżeli młodzi ludzie, przeżywając swoją miłość przedmałżeńską, nie będą bazowali na Eucharystii, pozbawią się w ten sposób dostępu do źródła miłości. Można pytać ilu młodych, już poważnie myślących o małżeństwie, rozmawia ze sobą na tematy wiary, jak będziemy przeżywać wiarę już jako małżonkowie, jak wygląda i będzie wyglądać nasze korzystanie z Mszy św. czy sakramentu pokuty?

 

Niestety ze smutkiem trzeba stwierdzić, że młodzi dziś zaczynają budowę swego domu od dachu i to jeszcze krytego strzechą. Nie myślą, nie dbają o postawieniu go na skale, jaką jest Chrystus. Dlatego 100 rocznica urodzin Papieża-Polaka, powinna być okazją, aby to jego wezwanie do budowania na Chrystusie wprowadzić w życie.

 

 

2. Małżeństwo jako droga do świętości

 

Jako pierwszy papież Jan Paweł II wyniósł na ołtarze parę małżeńską – w 2001 r. włoskie małżeństwo Luigiego i Marii Guattrocchich. Natomiast w roku 1994 ogłosił sługami Bożymi Zelię i Ludwika Martinów, rodziców św. Teresy z Lisieux (świętymi zostali ogłoszeni przez papieża Franciszka w 2015 r.). Przeświadczenie, że małżeństwo jest drogą do świętości, sformułowali jeszcze jego przyjaciele z krakowskiej "Rodzinki", czyli duszpasterstwa młodzieży, jakie prowadził będąc młodym księdzem.

 

Właśnie: małżeństwo droga do świętości. Jakże ważny wymiar tego sposobu życia. Czy jako małżonkowie w taki sposób patrzymy na swoje życie?

 

Oczywiście świętość to dar Pana Boga. Nasza osobista świętość, zależy od tego, na ile ten dar przyjmiemy. Dlatego bez Pana Boga nikt nie może nawet pomyśleć o swej doskonałości.

 

Jak to jest w życiu małżeńskim?

 

W czasie beatyfikacji Luigiego i Marii Guattrocchich, papież mówił:

Inspirowani słowem Bożym i świadectwem świętych, ci błogosławieni małżonkowie przeżywali swoje zwyczajne życie w sposób nadzwyczajny. Wśród radości i trosk normalnej rodziny potrafili wieść życie o niezwykłym bogactwie ducha. Jego ośrodkiem była codzienna Eucharystia, z którą łączyło się dziecięce oddanie Najświętszej Maryi Pannie, wzywanej w modlitwie różańcowej odmawianej co wieczór. Szukali też rad u światłych kierowników duchowych.

 

Oto mamy konkretny przykład małżonków, którzy bardzo odpowiedzialnie i świadomie weszli na drogę prowadzącą do świętości. Małżeństwo nie było dla nich okazją do przeżywania swego życia na zasadzie: by było fajnie, ale jako dar i zadanie otrzymane od Pana Boga. Oto przykład wierzących małżonków.

 

To co należy podkreślić, to wspólna droga do świętości, a nie tak, że każdy z małżonków będzie podążał sam. To również podpowiada, że wspólnie znaczy razem z Panem Bogiem, z Chrystusem.

 

Jakże więc w tym czasie, który kieruje naszą uwagę na Wielką Tajemnicę Wiary, jaką jest Eucharystia, trzeba przypomnieć sobie i powrócić do tego Sakramentu Miłości i czerpać z niego pełnymi garściami. Jednak nie w pojedynkę, ale wspólnie, jak na małżonków przystało. Wspólne chodzenie na Mszę świętą, wspólne przystępowanie do Komunii świętej, trzymając się nawet w tym czasie za ręce: oto sposoby i wyrazy czerpania sił do świętego przeżywania swego małżeństwa z najlepszego źródła jakim jest Eucharystia.

 

Przypomnieć trzeba też z mocą o samym sakramencie małżeństwa, który trwa przez całe życie małżonków. Trzeba z niego korzystać. Ten sakrament ma swoje źródło w Eucharystii. Choćby fakt zawierania małżeństwa w czasie Mszy świętej winien być dla małżonków podpowiedzią, aby o nim nie zapominać.

 

Papież na ten temat mówi tak:

Z pewnością, drodzy bracia i siostry, zachodzi tutaj głęboka zbieżność i jednorodność. Sakrament małżeństwa wyrasta z eucharystycznego korzenia. Wyrasta z Eucharystii i do niej prowadzi. Ludzka miłość „aż do śmierci” musi się głęboko zapatrzeć w tę miłość, jaką Chrystus do końca umiłował. Musi tę Chrystusową miłość poniekąd uczynić swoją, ażeby sprostać treściom małżeńskiej przysięgi: „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci” (HSz 2).

 

Małżonkowie kochani! Korzystajcie z tego Boskiego źródła, by wasza miłość była piękna i owocna, by dawała wam prawdziwe szczęście, byście stawali się też zachętą i przykładem dla innych.

Amen.

 

 

 

 

Publikowane rozważania zawierają tekst, który jest wersją autorską
(tzn. bez korekty tekstu – bez wykonania jakichś prac redakcyjnych)

 

 

 

 

 

 

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Tuchów

o. Zbigniew Bruzi CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy