Słowo Redemptor

Środa Popielcowa

 

CZYTANIA

 

Zwyczaj posypywania głów popiołem powstał wraz z chrześcijańską praktyką pokutną, którą rozpoczynano okres Wielkiego Postu. Od 604 r. Wielki Post rozpoczynał się w środę, kiedy miał miejsce sakrament pokuty publicznej. Po odbytej spowiedzi pokutnicy byli wyprowadzani przed kościół (symboliczne wypędzenie Adama i Ewy z raju), gdzie biskup z prezbiterami sypał na ich głowy popiół parafrazując słowa z Księgi Rodzaju: „Pamiętaj człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz; czyń pokutę, abyś miał życie wieczne” (Rdz 3, 19). W X wieku do publicznych pokutników zaczęli dołączać również inni wierni zgromadzeni w kościele, którzy także uważali się za grzeszników i chcieli pokutować. W 1091 r., idąc za postanowieniami synodu w Benewencie, przyjął się zwyczaj posypywania głów popiołem w środę rozpoczynającą Wielki Post, upowszechniony następnie w całym Kościele przez papieża Urbana II w 1099 r.. Od tej pory nazywa się ją też oficjalnie Środą Popielcową lub Popielcem. Ostatecznie została ona uprawomocniona w 1570 r., po reformie liturgicznej Soboru Trydenckiego (1545-1563).

„Pamiętaj człowiecze: prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Surowym i bardzo wymownym gestem posypania naszych głów popiołem rozpoczynany nasz kolejny Wielki Post. Słowo Boże skierowane do nas dzisiaj pragnie nam przypomnieć, że jesteśmy wszyscy grzeszni i potrzebujemy nawrócenia naszego serca poprzez modlitwę, post i jałmużnę, aby pojednać się z Bogiem i drugim człowiekiem, moim bratem i siostrą.

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Prorok Joel („Jahwe jest Bogiem”, działał na terenie Jerozolimy pod koniec V w. przed Chr.) przypomina nam, na czym polega prawdziwy post i pokuta: „Nawróćcie się do Pana Boga waszego!”. Na czym jednak polegałoby nawrócenie? Już sam termin „nawrócić”, czy „zrobić nawrót”, wskazuje nam właściwy aspekt interpretacyjny, ponieważ oznacza uznanie dotychczasowego kierunku drogi życia za błędny, fałszywy, a w konsekwencji niebezpieczny. Uświadomienie sobie faktu, że błądzę, czynię zło i popełniam grzech stanowi pierwszy i niezbędny krok w procesie nawrócenia. Przykład wielu świętych (św. Maria Magdalena, św. Paweł, św. Augustyn) poucza nas, że jest to w wielu wypadkach długi i skomplikowany proces zmiany mentalności, hierarchii wartości a przede wszystkim postawy życiowej. Świadomość popełnienia przeze mnie grzechu (to ja jestem jego autorem a nie szukanie wokół siebie winowajców) i nazwanie go po imieniu („jestem pijakiem”, „jestem uzależniony od narkotyków, seksu czy hazardu”), sprawia, że przypominam sobie – tak jak marnotrawny syn – moje dobrowolne oddalenie się od Boga, mojego Ojca. Co zrobię? Wstanę i wrócę do Ojca, i powiem Mu, że zgrzeszyłem. „On, bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli”. W tym momencie świadomość grzechu zostaje wchłonięta i ubogacona świadomością bezgranicznego miłosierdzia Boga, mojego i naszego Ojca. Pozostaje, zatem tylko pokuta, jako wynagradzanie za moje i innych grzechy. U proroka Joela, pokuta posiada charakter zarówno zewnętrzny (post, płacz, lament, wstrzemięźliwość, modlitwa w zgromadzeniu liturgicznym), jak i wewnętrzny (nawrócenie się do Boga, przemiana wewnętrzna – „rozdzierajcie wasze serca”). Dzięki pokucie nawróceni otrzymują od Boga przebaczenie, błogosławieństwo i specjalną moc duchową, tworząc odnowioną społeczność ludu Bożego.

Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni. Psalm 50 stanowi doskonały rachunek sumienia (uświadamianie sobie własnej grzeszności) i wspaniałą modlitwę człowieka nawróconego i pokornego, który został „zupełnie obmyty ze swojej winy” i „oczyszczony ze swojego grzechu”. Teraz trzeba modlić się o nowe i czyste serce oraz o odnowę „mocy ducha” i dary Ducha Świętego.

W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. Św. Paweł, tak jak prorok Joel i Psalmista, uświadamia nam kolejny fakt, że dar wiary i nieustannego nawracania się nie stanowią indywidualnych i czysto osobistych „prezentów”, które mogę skrzętnie przechowywać w szufladzie lub trzymać na mojej ulubionej komodzie, lecz stanowią dary dla innych. Innymi słowy, idąc po myśli św. Pawła, człowiek „ubogacony” („u Boga”, przepełniony Bogiem, bogaty Bogiem) darem wiary „w imieniu Chrystusa spełnia posłannictwo jakby Boga samego”. Człowiek wierzący, o czym przypomina nam teraz papież Franciszek, ma być odważnym i radosnym świadkiem wiary.

A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Pan Jezus podsuwa nam trzy konkretne świadectwa naszej wiary i podstawę naszego stałego nawracania się. Podstawową zasadą postępowania świadków wiary jest odnoszenie wszelkiego działania do Boga, który wszystko widzi, i co więcej, wszystko nagradza, pod jedynym warunkiem: „żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli”. Zauważmy najpierw bardzo ciekawą hierarchię wartości, o której mówi nam dzisiaj Jezus Chrystus. Pan Jezus na pierwszym miejscu wymienia dzieła miłosierdzia względem innych ludzi. Co więcej, to, co będzie dzielone z innymi ludźmi, ma być pokornym i cichym gestem miłości a nie krzykliwym i pogardliwym gestem poniżającym ofiarodawcę, a zwłaszcza ofiarobiorcę. Przypomnijmy sobie scenę z życia św. Jana Marii Vianney’a, kiedy jego „zgorszeni” parafianie napominali go, że tzw. żebracy wykorzystują jego dobroć i naiwność. On świadomy tego faktu odpowiadał dobrodusznie: „dając Bogu, nigdy nie tracimy”.

Często narzekamy, że nie umiemy się modlić, nasze modlitwy pełne są roztargnień a nawet, że nie są wysłuchane. Pan Jezus najpierw dał nam doskonały przykład, „o co mamy się modlić” – „Ojcze nasz” – gdzie pierwsze i najważniejsze prośby skierowane są do Boga, naszego, a nie tylko „mojego” Boga. Inne, niemniej ważne dotyczące naszego życia i naszych relacji z bliźnimi stanowią integralną część modlitwy – rozmowy z Bogiem. Warunkiem koniecznym wysłuchania naszych próśb-modlitw jest jednak – o czym często zapominamy – „odpuszczanie naszym winowajcom”. Myślę, że brak przebaczenia i pojednania z naszej strony, stanowi nie tylko podstawową przyczynę „braku”, „byle jakiej” lub tzw. niewysłuchanej modlitwy, lecz przede wszystkim uniemożliwia prawdziwe nawrócenie i życie z wiary. Dzisiaj Jezus pragnie nas nauczyć „jak się modlić”. „Wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi” – to znaczy, najpierw zostaw wszystko, co zewnętrzne, co przeszkadza lub absorbuje twoje zmysły i uwagę (zamknij drzwi intruzom); potem „wejdź w siebie”, przygotuj się na najważniejsze spotkanie „i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Mówiąc o poście czy pokucie narażamy się na drwiny i uśmieszki, lepiej jest – będąc „poprawnym politycznie i ideologicznie” – mówić o diecie, higienie psychicznej czy o praktykach dalekiego wschodu (yoga, zen). Tak, jeśli zabraknie wymiaru transcendentalnej wiary i odniesienia do osobowego Boga, wszystko staje zlepkiem modnych lub przestarzałych praktyk. Natomiast w optyce wiary i historii zbawienia każdy najmniejszy gest względem Boga i drugiego człowieka urasta do miary gestu miłości i zbawiania siebie i innych. Jeśli zostawiłeś alkohol, bo zobaczyłeś wokół siebie wielkie spustoszenie: zniszczone zdrowie, bieda materialna, znerwicowana żona i dzieci bojące się własnego ojca, to znaczy, że jesteś na właściwej drodze – drodze nawrócenia, poprzez doskonalenie się przez post (umartwienie, walka z egoizmem, egocentryzmem), pokutę (zadośćuczynienie, naprawienie krzywd i szkód moralnych i materialnych wyrządzonych bliźnim), czynienie dobra (wspieranie i pomoc innym) i modlitwę (stały dialog z Bogiem, uczestnictwo w życiu sakramentalnym).

Rozpoczynając mój Wielki Post muszę pamiętać, że jest to doskonały czas realnej i bardzo rzeczowej refleksji nad sobą i nad tym, co w moim życiu jest byle jakie i niegodne imienia chrześcijanina. Niech ten „czas upragniony” wzbudza we mnie nadzieję, że z pomocą łaski Bożej i życzliwych mi ludzi mogę coś zmienić na lepsze w moim życiu. Niech ten „czas zbawiania” wzbudza we mnie radość z modlitwy, radość z dawania i pomocy drugim oraz radość bycia wolnym od zła i nałogów, które mnie zniewalają i tak bardzo szkodzą innym, nawet tym, których tak bardzo kochamy.

„Panie! Czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem. Ale gdym Tobie moją nicość wyspowiadał, Ja, proch, będę z Panem gadał” (A. Mickiewicz, Dziady, Cz. III, Scena V).

 

o. Edmund Kowalski CSsR – Profesor nadzwyczajny Istituto Superiore di Teologia Morale (antropologia filozoficzna – specjalność bioetyka), Accademia Alfonsiana – Rzym

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy