Słowo Redemptor

Świętego Wawrzyńca, diakona i męczennika – święto

 

 

 

Poniedziałek, 10 sierpnia 2015 roku, XIX tydzień zwykły, Rok B, I

 

 

 

 

 

 

Wawrzyniec (Laurentius, Lorenzo), pochodzący z Hiszpanii (z miasta Huesca – dzisiaj Osca – w Aragonii), był jednym z siedmiu diakonów Kościoła rzymskiego za czasów papieża Sykstusa II (30.08.257 – 6.08.258). Śmierć św. Wawrzyńca wiąże się bezpośrednio z męczeństwem papieża św. Sykstusa II, który zginął dnia 6 sierpnia 258 r. wraz ze swoimi czterema diakonami. Cztery dni później poniósł on męczeńską śmierć w Rzymie na via Tiburtina, na rozżarzonej do czerwoności kracie. Na jego grobie cesarz Konstantyn Wielki wystawił bazylikę a jego imię weszło do Kanonu Rzymskiego. Św. Wawrzyniec jest patronem diecezji pelplińskiej, miasta Norymbergi, Grosseto, Tivoli, Sępólna Krajeńskiego, Słupcy i Wodzisławia Śląskiego oraz kucharzy, piekarzy, strażaków oraz wszystkich zawodów, które są bezpośrednio związane z ogniem. Św. Wawrzyniec patronuje też górskim przewodnikom sudeckim oraz ratownikom GOPR.

 

 

Słowo Boże, które proponuje swoim wiernym Kościół na święto św. Wawrzyńca, diakona i męczennika, pragnie nam przybliżyć tajemnicę męczeńskiej śmierci człowieka sprawiedliwego i całkowicie oddanego Kościołowi, papieżowi i najbardziej potrzebującym ludziom: biednym, wzgardzonym i opuszczonym przez państwo.

 

„Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności”. Autor natchniony Księgi Mądrości (II w. przed Chr.) pragnie najpierw odpowiedzieć na odwieczny problem filozoficzny, religijny i teologiczny: „Dlaczego są prześladowani i cierpią ludzie niewinni?” („dusze sprawiedliwych”), a następnie rozwija temat tzw. „odpłaty po śmierci” tak ludzi sprawiedliwych – niewinnych, jak i bezbożnych - grzeszników (bluźniercy, czyniący nieprawość, gnębiący biedaka i wdowę). Myślenie i działanie „bezbożnych”, nieliczących się z prawem i sprawiedliwością Bożą, a tym bardziej ludzką, było i jest zawsze „w tym samym stylu i formie”, niezależnie od epoki historycznej czy rozwoju cywilizacyjnego: posługiwanie się kłamstwem, obelgą i manipulacją, dręczenie sprawiedliwych i bezbronnych (biedacy, wdowy i ludzie starsi), „zastawianie na nich zasadzek, bo są nam niewygodni, sprzeciwiają się naszym sprawom, interesom i niesprawiedliwym prawom”, a w końcu „zasądzenie ich na haniebną śmierć” (Mdr 1-2). „Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepia. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość (Mdr 2, 21-22). Skoro Bóg „stworzył człowieka do nieśmiertelności i uczynił go obrazem swej własnej wieczności”, a „śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i tych, którzy do niego należą” (Mdr 2, 23-24), to tym bardziej „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka” (Mdr 3, 1). Jakże bezpośrednio i wymownie powyższe „prawdy odwieczne” odnoszą się do patrona dnia dzisiejszego.

 

„Mąż sprawiedliwy obdarza ubogich”. Wawrzyniec, jako arcydiakon, z polecenia papieża zajmował się administracją dobrami Kościoła rzymskiego, przede wszystkim w celu zapobieżenia potrzebom ludzi ubogich, chorych i opuszczonych przez państwo. Z tego powodu był prześladowany, szykanowany i wciąż śledzony. Czyniono wielkie i niewybredne w środkach wysiłki ze strony ówczesnej prefektury pod wodzą okrutnego Dacjana, aby zmusić Wawrzyńca do przekazania „majątku” na rzecz nie mniej okrutnego cesarza P. L. Waleriana (253-260), który wydał dwa edykty nakazujące konfiskatę terenów należących do Kościoła (257 r.) i prześladowanie wyznawców Chrystusa (258 r.), przede wszystkim zabicie hierarchii Kościoła rzymskiego (biskupów, prezbiterów i diakonów). Diakon Wawrzyniec, spodziewając się aresztowania i tortur, rozdał wszystkie dobra kościelne ubogim, chorym, wdowom i sierotom. Kiedy sędzia nakazał św. Wawrzyńcowi wydać skarby kościelne, ten zebrawszy u bram kościoła obdarowanych ubogich powiedział: „To są prawdziwe skarby Kościoła”. Rozgniewany sędzia nakazał diakona najpierw ubiczować, a następnie rozłożyć go na rozżarzonej kracie. Święty nie załamał się podczas okrutnych mąk i cierpień (a wg tradycji nawet prosił swoich oprawców, aby go obrócili na drugą stronę, by był „dobrze upieczony” – gotowy do zjedzenia), nie wyparł się wiary i z modlitwą na ustach – o nawrócenie mieszkańców Wiecznego Miasta – odniósł wspaniałe zwycięstwo, oddając życie za Chrystusa 10 sierpnia 258 r. w 33 roku swojego młodego życia.

 

„Jeżeli ziarno pszenicy obumrze, przynosi plon obfity”. Wiemy doskonale, że te słowa Jezusa odnoszą się przede wszystkim do Niego samego – Najświętszego Odkupiciela. Jedynie w świetle dzieła Odkupienia, poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, możemy w pełni zrozumieć tajemnicę śmierci człowieka, a zwłaszcza śmierć prawdziwych uczniów Chrystusa – apostołów („Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie”, Mk 10, 39; „Inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga”, J 21, 18-19) i męczenników. Według hagiografów sławiących bohaterską śmierć Wawrzyńca, m.in. św. Ambrożego (+ 397), św. Augustyna (+ 430), św. Piotra Chryzologa (+ 450), a zwłaszcza św. Leona Wielkiego, papieża (+ 461), na szczególne wspomnienie zasługuje ostatni, wspaniały „dialog ucznia z mistrzem”. Kiedy prowadzono papieża św. Sykstusa na śmierć z jego czteroma diakonami, chciał iść z nim także Wawrzyniec. W bardzo pięknych synowskich słowach zwrócił się on do papieża: „Gdzie idziesz, Ojcze, bez syna? Jakże obejdziesz się bez swojego diakona? Nigdy nie odprawiałeś Eucharystii bez niego, czymże więc mogłem ściągnąć na siebie twoją niełaskę?” Na te pełne miłości i szacunku słowa Wawrzyńca papież Sykstus miał odpowiedzieć: „Dla mnie, starszego wiekiem, jest przygotowana mniejsza próba. Ciebie czekają o wiele większe cierpienia, ale też i piękniejsza czeka cię korona”.

 

Męczeństwo jest zawsze wspaniałym zwycięstwem najpierw nad własną słabością, nad lękiem przed bólem, cierpieniem i śmiercią. Następnie, w świetle wiary śmierć męczennika stanowi zasiew urodzajnego ziarna, które wydaje „plon obfity”. Już podczas okrutnych tortur, jakim był poddany Wawrzyniec, według naocznych świadków, nawrócili się jego oprawcy oraz wielu rzymskich senatorów. Po jego śmierci ustało w Rzymie fanatyczne i okrutne bałwochwalstwo. Mieszkańcy Wiecznego Miasta zaczęli czcić Wawrzyńca jako swojego obrońcę, protektora i patrona. Rzeczywiście, oprócz Apostołów św. Piotra i Pawła, św. Wawrzyniec, diakon, jest również patronem Rzymu, gdzie znajduje się pięć kościołów poświęconych jego imieniu: jedna, przepiękna bazylika (San Lorenzo fuori le Mura, obok Cmentarza Campo Verano, wybudowana przez cesarza Konstantyna na grobie świętego) oraz cztery kościoły, tzw. bazyliki mniejsze. W późniejszym czasie pojawiła się również tzw. doktryna „chrztu z ognia”, związana bezpośrednio z „męczeńską śmiercią Wawrzyńca w ogniu”, według której ogień stawał się elementem Bożej ingerencji: pozostawiał nietkniętymi ludzi dobrych i sprawiedliwych, a „prześladował” (symbol oczyszczenia lub potępienia) ludzi złych i niesprawiedliwych.

 

Symbolika ognia posiada wiele różnorodnych znaczeń. Ogień oświeca, pokazuje drogę i ogrzewa, oczyszcza lub niszczy. W zastosowaniu do naszego życia chrześcijańskiego należy najpierw stwierdzić, że zdecydowana większość z nas nie będzie męczennikami wiary. Pozostaje nam więc tzw. białe męczeństwo, czyli powolne i stopniowe spalanie się dla „sprawy Bożej”. W wielu wypadkach, zwłaszcza dla naszych kochanych rodziców, jest to po prostu życie dla swoich dzieci i wnuków, pełne wyrzeczeń i poświęceń. Ich jak i innych spalanie się z miłości dla drugich, stanowi z kolei wspaniały przykład miłości miłosiernej, wierności i życia dla Boga. Dzisiejszy świat nie potrzebuje pięknych słów, lecz prawdziwych świadków, czyli „martyres” (męczennicy, świadkowie). Mieliśmy i wciąż mamy wspaniałych świadków wiary, tych wielkich i świętych (Jan Paweł II, Matka Teresa, ks. Jerzy Popiełuszko) i tych mniej świętych (np. przeczytaj niektóre świadectwa „żywej wiary”: „Bóg dał nam na nowo czyste serca – świadectwo narzeczonych”, „Masz jedno życie, powtórki nie będzie”, „Duch Święty uzdrowił moje łono”, „Uwikłana w wróżbiarstwo”, „Pornografia zniszczyła moje małżeństwo”; www.zywawiara.pl/świadectwa). A ja? Czy ktoś, widząc moje życie, widzi Boga? Czy ktoś, idąc moimi śladami, dojdzie do Boga?

 

 

 

  

 

 

 

 

 

Profesor nadzwyczajny Istituto Superiore di Teologia Morale (antropologia
filozoficzna – specjalność bioetyka
), Accademia Alfonsiana – Rzym

o. Edmund Kowalski CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy