Niedziela, 8 lutego 2026 roku, V tydzień zwykły, Rok A, II
„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).
Codziennie spotykamy różne osoby, napotykamy na różne sytuacje; nieraz ktoś potrzebuje naszej pomocy… Lubimy czynić dobro – raczej niewiele jest osób, które wolałyby czynić zło. Czynienie dobra to jedna rzecz. Motywacja to kolejna kwestia. Najlepiej, gdy jedno i drugie jest zgodne z naszym życiem i sumieniem: „aby ludzie widzieli wasze dobre uczynki”, ale też: „aby chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (por. Mt 5,16). Widząc człowieka czyniącego dobro, nieraz pytamy o jego motywacje. Najwięcej dobra wypływa z uczynków czynionych ze szczerością serca – gdy nie są skupione na dobroczyńcy, lecz na dobru obdarowanego. Dla każdego chrześcijanina motywacją dobrych uczynków nie powinna być własna chwała; przede wszystkim powinny one wskazywać na dobro, które pochodzi od naszego Ojca – Boga.
Trzeba jednak jasno powiedzieć: człowiek nie jest źródłem tego dobra sam z siebie. Prawdziwe dobro rodzi się z łaski Bożej, która poprzedza nasze działanie, towarzyszy mu i je umacnia. Bez Boga możemy wiele zaplanować, ale tylko z Nim nasze czyny stają się światłem, które naprawdę prowadzi innych. Dlatego chrześcijańskie dobro nie jest jedynie kwestią charakteru czy wychowania, lecz owocem życia w relacji z Bogiem.
O tym właśnie mówi dzisiejsze słowo Boże: dobre uczynki świecą światłem dla innych. Nie wystarczy jednak tylko czynić dobro. Trzeba też samemu wyzbywać się zła, przewrotności i nieuczciwości. Tylko wtedy światło naszych dobrych uczynków będzie prowadzić innych do źródła najwyższego dobra, stanie się prawdziwym światłem wschodzącym w ciemnościach (por. Iz 58,10) i umocnieniem w codzienności.
Jezus daje nam – swoim uczniom – konkretne zadanie: mamy być solą ziemi i światłem świata (por. Mt 5,13–14). Sól nadaje smak i sens, światło daje nadzieję. Wiara i ludzie wierzący są dziś często „na świeczniku”. Nasze dobre uczynki mogą być dla kogoś umacniającym świadectwem, ale zarazem brak dobra, obojętność czy niereagowanie na zło mogą stać się niemałym zgorszeniem. Podobnie wtedy, gdy ktoś świeci światłem tylko dla siebie – można szybko się wypalić, stracić sens i stać się przyczyną zagubienia innych.
Sens porównania uczniów Chrystusa do światła latarni w prosty sposób ukazuje opowieść o latarniku z miasteczka:
W pewnym nadmorskim miasteczku żył stary latarnik. Przez pięćdziesiąt lat, co wieczór, wspinał się po krętych schodach na szczyt wieży, by zapalić wielką lampę. Mieszkańcy tak bardzo przywykli do tego blasku, że niemal przestali go zauważać.
Pewnego razu do latarnika przyszedł młody, ambitny chłopak z miasta. Spojrzał na starca i zapytał z lekkim pobłażaniem:
– „Nie nudzi cię to? Siedzisz tu sam, nikt ci nie klaszcze, nikt nie widzi twojej pracy. Czy nie wolałbyś być kimś ważnym, kimś, o kim piszą w gazetach, zamiast pilnować tej jednej żarówki?”.
Starzec uśmiechnął się łagodnie, podszedł do okna i wskazał na czarny, wzburzony ocean.
– „Widzisz te małe punkciki na horyzoncie?” – zapytał.
– „To łodzie rybackie. Ci ludzie nie znają mojego imienia. Nie wiedzą, jaki mam kolor oczu ani co jadłem na kolację. Ale kiedy widzą to światło, wiedzą dwie najważniejsze rzeczy: gdzie jest brzeg i że nie są sami. Moim zadaniem nie jest to, żeby oni widzieli mnie. Moim zadaniem jest sprawić, żeby oni widzieli swoją drogę do domu”.
Pokusa bycia ważnym, zauważonym, może być duża. Światło jednak nie świeci dla siebie, a ma pomagać innym. Takim właśnie światłem ma być każdy chrześcijanin, uczeń Jezusa. Na co dzień raczej nie zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób świeci latarnia czy jakakolwiek lampa – może okazjonalnie takie przemyślenia przychodzą. Dostrzegamy przede wszystkim światło, które pomaga nam, aby nie zbłądzić, aby wszystko widzieć lepiej, które daje nam też nadzieję w ciemnościach. Latarnia i jej światło są najbardziej potrzebne tam, gdzie jest najciemniej.
Bycie uczniem Jezusa oznacza stanie się taką latarnią dla innych – często w zwykłej codzienności, poprzez wypełnianie swoich obowiązków i własnego powołania. Ale aby to światło nie gasło, musi być zasilane. Dla chrześcijanina tym źródłem są sakramenty: Eucharystia, w której Chrystus sam staje się naszym światłem i siłą, oraz sakrament pojednania, w którym Bóg oczyszcza to, co w nas zaciemnione i słabe. Bez regularnego powrotu do tych źródeł nawet najpiękniejsze intencje mogą z czasem zgasnąć.
Bycie uczniem Jezusa, bycie latarnią – światłem dla innych w zwykłej codzienności, mało kiedy dzieje się to w sposób spektakularny. Szczególnie we współczesnym świecie, gdzie jest tak dużo ludzi zagubionych, szukających sensu życia, w tym chaosie potrzebne są takie latarnie.
Dlatego warto dziś zapytać siebie: Czy staram się być latarnią dla innych? Czy może jest we mnie zbyt wiele egoizmu i chęci błyszczenia dla siebie? Czy pozwalam Bogu zapalać i odnawiać światło mojego życia? Czy czerpię z Jego łaski, czy próbuję świecić jedynie własnymi siłami?
Równocześnie, aby nie być hipokrytą, warto pracować nad swoim postępowaniem, nad swoimi wadami-słabościami. Prawdziwy uczeń Chrystusa stara się jak najbardziej upodobnić do swojego Mistrza. Warto stawać się tym, który nadaje sens – jak sól dodawana do potraw – i nadzieję, jak światło świecące w ciemności. Do tego wszystkiego zachęca nas dziś słowo Boże. Będąc uczniem Jezusa, pamiętaj, że masz świecić Jego światłem i do Niego prowadzić. To bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie.
Uczeń Jezusa nie ma świecić sobą, lecz Chrystusem – i prowadzić innych nie do siebie, ale do Boga.
Kazania-homilie: V niedziela zwykła
o. Ireneusz Byczkiewicz CSsR (06 lutego 2011 roku, Rok A, I)
o. Sylwester Cabała CSsR (09 lutego 2014 roku, Rok A, II)
o. Piotr Podraza CSsR (05 lutego 2017 roku, Rok A, I)
o. Zbigniew Bruzi CSsR (09 lutego 2020 roku, Rok A, II)
o. Paweł Jurkowski CSsR (05 lutego 2023 roku, Rok A, I)
o. Grzegorz Pruś CSsR (08 stycznia 2026 roku, Rok A, II)
Drukuj... 
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, duszpasterz oraz katecheta w Parafii Matki Bożej Królowej Polski
(Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg
o. Grzegorz Pruś CSsR