Słowo Redemptor

Sobota pierwszego tygodnia Wielkiego Postu

 

 

 

Sobota, 28 lutego 2026 roku, I tydzień Wielkiego Postu, Rok A, II

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

 

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa stawia wymaganie, które współczesnego człowieka może nieco niepokoić. Bóg mówi: „Będziesz ludem świętym dla Pana, Boga swego”. To zdanie nie jest pobożnym życzeniem. To zaproszenie do bardzo głębokiej i wyjątkowej relacji, jaką jest przymierze. Bóg nie proponuje duchowości „na marginesie życia”, jako czegoś kolejnego i nieznaczącego. Nie zaprasza do religijności okazjonalnej, stawianej obok zakupów czy innych spraw do załatwienia. On mówi: masz należeć do Mnie.

Świętość w Biblii nie oznacza bezbłędności. Hebrajski wyraz kodesz, który przekładamy na język polski jako „święty”, oznacza „oddzielony”, „wyłączony z użytku świeckiego”, „przeznaczony dla Boga”. Być świętym to należeć do Boga całym sercem. To znaczy mieć takie serce, które w kluczowych momentach wybiera Jego i Jego wolę.

 

Dla człowieka dorosłego brzmi to poważnie. Bo dorosłość to nie emocje, ale decyzje. To konkret codzienności: uczciwość w pracy, mimo że nadarza się okazja, by oszukiwać. Wierność w małżeństwie, zwłaszcza gdy pojawia się pokusa. Prawda w relacjach, gdy łatwiej byłoby uciec się do manipulacji. Wreszcie – strzeżona czystość serca w świecie przesyconym pożądliwością.

 

Święci nie stali się świętymi tylko dlatego, że byli obecni w kościele przez godzinę w każdą niedzielę. Człowiek staje się święty w swojej codzienności – w wyborach, które nieraz wiele kosztują, konsekwencji i samozaparcia.

Ale chrześcijańska świętość nie jest jedynie wysiłkiem moralnym. Nie jest projektem samodoskonalenia. Jest przede wszystkim uczestnictwem w życiu Chrystusa, które otrzymujemy w łasce. To On pierwszy czyni nas świętymi i uzdalnia do odpowiedzi.

 

Bóg w pierwszym czytaniu mówi: „Jeśli będziesz słuchał mojego głosu… uczynię cię moją szczególną własnością”. Inicjatywa zawsze należy do Niego. Najpierw jest wybranie, potem odpowiedź. To jest ogromna godność. Ale też ogromna odpowiedzialność.

W Psalmie 119, którym odpowiadamy na usłyszane słowo Boga powtarza się jak refren: „Błogosławieni, którzy postępują według Prawa Pana”. Zauważmy, że nie są błogosławieni ci którzy znają Prawo i nie ci którzy o nim dyskutują, ale ci którzy według niego żyją!

 

Słuchanie Boga nie polega na biernym przyjmowaniu słów. W języku biblijnym „słuchać” oznacza „być posłusznym”. Jeśli ktoś mówi: „Słyszę cię”, a robi odwrotnie – to tak naprawdę nie słucha. Wielu katolików słucha Ewangelii latami a jednak – co przykre – serce często pozostaje niezmienione. Dlaczego tak się dzieje? Bo słuchamy wybiórczo. Przyjmujemy to, co nas nie boli. A omijamy to, co wymaga zmiany. Tym czasem jak mówią słowa piosenki otwierającej pewien serial: „gorzki lek najlepiej leczy”. Psalmista modli się prosząc Boga: „Utwierdź moje kroki”. On wie, że bez Jego łaski nie da się wytrwać. To ważna lekcja dla ludzi dojrzałych: duchowa pycha jest subtelna. Po latach praktyk religijnych łatwo uwierzyć, że „już jesteśmy w porządku”.

Tymczasem świętość zaczyna się od pokornego uznania: – jeszcze nie kocham tak, jak powinienem. Wciąż jeszcze bronię swojego ego, – jeszcze chowam urazę.

 

W Ewangelii według św. Mateusza padają słowa, które wstrząsają logiką świata: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół”. To nie jest poetycka metafora, lecz konkretne polecenie. Jezus nie tylko tego uczy – On tak żyje. Na krzyżu modli się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Miłość nieprzyjaciół nie jest więc teorią ani wzniosłym ideałem. Jest drogą, którą On sam przeszedł pierwszy.

 

Nieprzyjaciel to nie ktoś abstrakcyjny. Nieprzyjaciel to ktoś, kto mnie zranił, obgadał, zawiódł. Ktoś kto wykorzystał moją dobroć, naiwność. Ktoś kto nadużył mojego zaufania. Kto mnie rozczarował. Jezus nie mówi: „Udawaj, że nic się nie stało”. Nie mówi: „Pozwól się dalej krzywdzić”. Mówi: „Módl się za nich”.

Modlitwa za nieprzyjaciela jest wejściem w modlitwę samego Chrystusa. To pozwolenie, by Jego Serce biło w naszym sercu.

To zmienia perspektywę. Modlitwa za nieprzyjaciela nie usprawiedliwia jego czynów. Ale chroni moje serce przed zatwardziałością. Bo największym zagrożeniem nie jest to, że ktoś mnie skrzywdził. Największym zagrożeniem jest to, że ja pozwolę, by moja wewnętrzna rana ropiała a uraza mnie zatruła. Zranione serce może zamknąć się na miłość. A wtedy przestaje być zdolne do świętości.

 

Jezus mówi dalej: „Bądźcie doskonali”. To zdanie może budzić lęk: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Doskonali? My, z naszymi słabościami, historią życia, w tym grzechów, porażek? W języku oryginalnym (greckim) chodzi o pełnię, o dojrzałość. Człowiek doskonały to ten, który nie żyje w podwójności. Nie ma jednego serca dla Boga, a drugiego dla siebie. To człowiek, który nie kocha wybiórczo. Świat kocha warunkowo: będę dla ciebie dobry, jeśli ty będziesz dobry dla mnie; pomogę ci, jeśli mi się to opłaca; wybaczę, jeśli poczuję satysfakcję. Tymczasem Bóg kocha zupełnie inaczej. Słońce Jego wschodzi nad sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi. Deszcz Jego pada zarówno na pola dobrych jak i złych. Miłość Boga nie jest nagrodą. Jest darem. Jeśli chcemy być Jego dziećmi – winniśmy uczyć się tej samej logiki.

 

Dojrzałość chrześcijańska zaczyna się wtedy, gdy przestaję pytać:

„Co mi się za to należy?” A zaczynam pytać: „Jak mogę kochać bardziej?”. To trudne. Bo nasze ego chce sprawiedliwości rozumianej jako wyrównania rachunków zysków i strat. Chce, by ktoś „zapłacił”. Chce, by wysiłki zostały zauważone i uznane. Tymczasem krzyż Jezusa pokazuje zupełnie inną drogę. On nie wyrównuje rachunków. On przebacza. Miłość nieprzyjaciół nie jest słabością. Jest siłą, która przekracza instynkt. Człowiek niedojrzały reaguje impulsem. Człowiek dojrzały potrafi zatrzymać się i wybrać.

 

Dzisiejsze czytania nie są teorią. Bóg nie powołuje nas do przeciętności. Nie mówi: „Staraj się w miarę możliwości”, ale mówi: „Bądź jak Ja”. To wezwanie jest wysokie. Ale nie jest okrutne. Bo Ten, któremu On stawia wymagania, daje też swoją łaskę.

Świętość nie rodzi się z perfekcjonizmu. Rodzi się z miłości. A miłość dojrzewa w trudzie. Jeśli dziś Słowo Boże cię uwiera – dobrze. To znaczy, że dotyka żywego miejsca. Nie uciekaj od tego. Nie usprawiedliwiaj się. Nie odkładaj zmiany na później. Świętość nie jest projektem na emeryturę. Jest decyzją na dziś.

Przyjdź do Chrystusa. Pozwól Mu przebaczyć. Pozwól Mu kochać w tobie. Bo świętość nie jest przede wszystkim twoim dziełem. Jest Jego życiem w tobie.

 

 

 

 

Kazania-homilie: Sobota pierwszego tygodnia Wielkiego Postu

o. Jarosław Krawczyk CSsR  (03 marca 2012 roku, Rok B, II)

o. Andrzej Wodka CSsR  (23 lutego 2013 roku, Rok C, I)

o. Piotr Andrukiewicz CSsR  (15 marca 2014 roku, Rok A, II)

o. Jan Rzepiela CSsR senior  (28 lutego 2015 roku, Rok B, I)

o. Marian Krakowski CSsR  (20 lutego 2016 roku, Rok C, II)

o. Ryszard Hajduk CSsR  (11 marca 2017 roku, Rok A, I)

o. Marcin Zubik CSsR  (24 lutego 2018 roku, Rok B, II)

o. Łukasz Baran CSsR  (16 marca 2019 roku, Rok C, I)

o. Andrzej Makowski CSsR  (07 marca 2020 roku, Rok A, II)

o. Wacław Zyskowski CSsR  (27 lutego 2021 roku, Rok B, I )

o. Rafał Nowak CSsR  (12 marca 2022 roku, Rok C, II)

o. Piotr Mazur CSsR  (04 marca 2023 roku, Rok A, I Święto św. Kazimierza, królewicza)

o. Paweł Drobot CSsR  (24 lutego 2024 roku, Rok B, II)

o. Edmund Kowalski CSsR  (15 marca 2025 roku, Rok C, I)

o. Stanisław Paprocki CSsR  (28 lutego 2026 roku, Rok A, II)

 

 

 

 

 

 

Drukuj... 
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie wychowawca Studentatu w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów oraz doktorant na Instytucie Nauk Biblijnych KUL (Lublin) – Kraków

o. Stanisław Paprocki CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy