
CZYTANIA:
Pierwsze czytanie:
Mdr 3, 1-9
Bóg przyjął wybranych jak całopalną ofiarę
(Obrzęd pogrzebu, s. 226)
Psalm responsoryjny:
Ps 63(62), 2.3-4.5-6.8-9
Ciebie mój, Boże, pragnie moja dusza
(Obrzęd pogrzebu, s. 255)
Alleluja, Alleluja, Alleluja
Śpiew przed Ewangelią: J 6, 40
To jest wolą Ojca mojego,
aby każdy, kto wierzy w Syna,
miał życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
(Obrzęd pogrzebu, s. 285)
Ewangelia:
J 14, 1-6
W domu Ojca jest mieszkań wiele
(Obrzęd pogrzebu, s. 285)
Droga rodzino zmarłego, wdowo, przyjaciele i bliscy.
W naszym zgromadzeniu bardzo wyraźnie odczuwamy dziś puste miejsce. Puste miejsce pośród nas, puste miejsce w domu, puste miejsce przy stole. To właśnie ono najlepiej opisuje doświadczenie żałoby. Bo żałoby się nie tłumaczy – żałobę się przeżywa. Jest ona bólem, który przenika całe wnętrze człowieka i zostawia w nim wyrwę, której nic i nikt nie potrafi w pełni wypełnić. I właśnie wtedy odkrywamy, że choć mówi się, iż nie ma ludzi niezastąpionych, to w najbliższych relacjach są oni prawdziwie niezastąpieni.
To puste miejsce jest dziś naszym punktem wyjścia, ale nie musi być ostatnim słowem. Bo wiara chrześcijańska nie zatrzymuje się na pustce – prowadzi dalej.
W tej bolesnej pustce Kościół wskazuje nam nadzieję, ale nie jako zwykłe ludzkie pocieszenie czy próbę zapomnienia. Nadzieja, o której mówi wiara, jest cnotą teologalną – darem Boga, który pozwala nam ufać Jego obietnicom nawet wtedy, gdy po ludzku nic już nie rozumiemy. To nadzieja zakorzeniona nie w naszych uczuciach, ale w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.
Słyszeliśmy w Ewangelii słowa Jezusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. To nie są słowa przypadkowe. Jezus wypowiada je u kresu swojej ziemskiej drogi, wiedząc, że Jego uczniowie będą doświadczać lęku, rozłąki i bólu. A jednak nie obiecuje im, że nie będą cierpieć. Obiecuje im natomiast, że śmierć nie ma ostatniego słowa, że po drugiej stronie jest przygotowane miejsce – blisko Niego, w komunii z Bogiem.
Jezus sam zna doświadczenie żałoby. Płakał nad grobem Łazarza. Doświadczył bólu rozstania, cierpienia i śmierci. Dlatego nie jest Bogiem dalekim od naszego bólu. Jest Tym, który przeszedł tę drogę i który dziś mówi nam: nie jesteście sami.
Dlatego Kościół nie tylko pociesza, ale modli się. Dziś nie tylko wspominamy zmarłego, ale powierzamy go Bożemu miłosierdziu. Modlitwa za zmarłych jest aktem miłości – wyrazem wiary, że Bóg jest większy niż nasza słabość i że Jego miłosierdzie sięga dalej niż granica śmierci. Nie orzekamy, ale ufamy. Ufamy, że Bóg przyjął naszego zmarłego jak Ojciec syna powracającego do domu.
Za chwilę będziemy sprawować Eucharystię. Nie jest ona jedynie znakiem bliskości Boga, ale uobecnieniem ofiary Chrystusa, Jego śmierci i zmartwychwstania. W tej ofierze powierzamy Bogu naszego zmarłego i samych siebie. To tutaj Kościół — jako wspólnota – staje razem: w bólu, w modlitwie i w nadziei. Nikt nie dźwiga tego cierpienia sam.
Puste miejsce, które dziś tak bardzo boli, pozostanie. Nikt go nie zastąpi. Ale wiara pozwala nam zobaczyć, że to puste miejsce na ziemi jest jednocześnie znakiem miejsca, które – ufamy – zostało wypełnione w domu Ojca. Tam, gdzie nie ma już łez, cierpienia ani rozłąki.
Dlatego dziś Kościół zaprasza nas do jednego konkretnego aktu: zaufania. Zaufania Bogu, który jest Ojcem. Zaufania, że przyjął naszego zmarłego. I zaufania, że także nas poprowadzi drogą, którą sam przeszedł Chrystus – przez krzyż do zmartwychwstania.
Niech ta Eucharystia stanie się dla nas nie tylko chwilą pocieszenia, ale aktem wiary, modlitwy i nadziei, którą Bóg chce napełnić nasze wzburzone serca.
Homilia napisana pod kierunkiem o. dr. Andrzeja Makowskiego CSsR w ramach ćwiczeń homiletycznych
w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w roku akademickim 2025/2026 – Kraków

Drukuj... 
Student VI roku Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów – Kraków
Brat diakon Stanisław Stańczyk CSsR