Niedziela, 14 czerwca 2026 roku, XI tydzień zwykły, Rok A, II
Dzisiejsza liturgia słowa ukazuje nam Boga, który nie pozostaje daleko od człowieka, ale nieustannie wychodzi mu naprzeciw. W centrum wszystkich czytań znajduje się Boża miłość oraz powołanie, które z tej miłości wypływa. Bóg wybiera człowieka, obdarza go swoją łaską i posyła do innych. Tak było w historii Izraela, tak było w życiu Apostołów i tak jest również dzisiaj w życiu każdego z nas.
W pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia słyszymy słowa skierowane przez Boga do narodu izraelskiego po wyprowadzeniu go z niewoli egipskiej. Pan przypomina ludowi wszystko, co dla niego uczynił: „Niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie”. Jest to obraz niezwykle czuły i pełen troski. Bóg nie przedstawia się jako surowy władca, ale jako Ojciec, który opiekuje się swoimi dziećmi.
Następnie słyszymy obietnicę: „Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów”. Wybranie Izraela nie było jednak wyróżnieniem dla samego wyróżnienia. Wiązało się z odpowiedzialnością. Naród miał być świadkiem obecności Boga wobec innych ludów.
To słowo nie straciło nic ze swojej aktualności. Przez chrzest święty zostaliśmy włączeni do ludu Bożego. Każdy chrześcijanin jest kimś wybranym i powołanym. Nie po to, by czuć się lepszym od innych, ale po to, by swoim życiem ukazywać Boga światu. Wiara nie jest prywatnym skarbem zamkniętym w sercu. Jest darem, którym mamy się dzielić.
Psalm responsoryjny zachęca nas słowami: „My ludem Pana i Jego owcami”. Przypominają one o naszej relacji z Bogiem. Nie jesteśmy pozostawieni sami sobie. Należymy do Dobrego Pasterza, który zna swoje owce, troszczy się o nie i prowadzi je przez życie. Świadomość tej przynależności daje człowiekowi pokój nawet pośród trudności i niepewności.
W drugim czytaniu św. Paweł ukazuje najgłębszy wymiar Bożej miłości. Apostoł przypomina, że Chrystus umarł za nas nie wtedy, gdy byliśmy święci i doskonali, ale wtedy, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. To niezwykle ważna prawda. Bardzo często człowiek myśli, że najpierw musi stać się lepszy, bardziej godny i bardziej święty, aby zasłużyć na Bożą miłość. Tymczasem Ewangelia mówi coś odwrotnego. To właśnie Boża miłość przemienia człowieka i prowadzi go do nawrócenia.
Krzyż Chrystusa jest największym dowodem tej miłości. Jezus nie oddał życia za ludzi idealnych, lecz za każdego z nas wraz z naszymi słabościami, grzechami i upadkami. Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy doskonali. Kocha nas dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi. Ta prawda daje nadzieję każdemu, kto zmaga się z własną słabością i doświadcza swoich ograniczeń.
Ewangelia ukazuje Jezusa, który patrzy na tłumy ludzi i ogarnia Go głębokie współczucie. Widzi ludzi zagubionych, zmęczonych i opuszczonych, „jak owce niemające pasterza”.
Warto zauważyć, że Jezus nie mówi najpierw o grzechach tych ludzi, ich błędach czy niewierności. Najpierw dostrzega ich zagubienie i cierpienie. To bardzo ważna lekcja dla Kościoła. Chrystus patrzy na człowieka najpierw z miłością i współczuciem. Dopiero potem wzywa go do przemiany życia.
Można zadać sobie pytanie: kogo dziś Jezus widzi jako „owce niemające pasterza”? Może młodego człowieka, który spędza godziny w mediach społecznościowych, a jednocześnie czuje się samotny. Może małżonków żyjących pod jednym dachem, ale coraz bardziej oddalonych od siebie. Może człowieka, który osiągnął zawodowy sukces, a mimo to każdego dnia budzi się z poczuciem pustki.
Jezus nie ogranicza się jednak do współczucia. Zaraz po tych słowach powołuje Dwunastu Apostołów i posyła ich do ludzi. Poleca im głosić bliskość królestwa Bożego, uzdrawiać chorych i nieść nadzieję.
W tym miejscu pojawia się zaskakujący szczegół. Jezus widzi ogrom potrzeb, ale nie postanawia dotrzeć do wszystkich sam. Powołuje Dwunastu i czyni ich współpracownikami swojej misji. Bóg, który mógłby działać sam, postanawia potrzebować człowieka. To jedna z największych tajemnic chrześcijaństwa.
Chrystus pokazuje w ten sposób, że odpowiedzią na potrzeby świata są konkretni ludzie gotowi podjąć powierzoną im misję.
Słowa Jezusa: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” również dziś pozostają aktualne.
Żniwo jest wielkie nie tylko gdzieś daleko na misjach. Jest wielkie w naszych rodzinach, parafiach, miejscach pracy i szkołach. Czasem wydaje się nam, że potrzeba wielkich dzieł. Tymczasem Chrystus często zaczyna od rzeczy prostych: od rozmowy z dzieckiem o wierze, od odwiedzenia chorego sąsiada, od telefonu do osoby samotnej, od przebaczenia, na które ktoś czeka od lat.
Nie dotyczą one jedynie kapłanów, zakonników czy misjonarzy. Każdy ochrzczony jest zaproszony do współpracy z Bogiem. Każdy ma swoje miejsce w Kościele i swoją misję do spełnienia.
Być może największym problemem nie jest dziś brak ludzi wierzących, ale przekonanie wielu wierzących, że ewangelizacja jest zadaniem kogoś innego. Tymczasem Jezus nie powiedział: „Proście o lepszych robotników”. Powiedział: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników”. Niewykluczone, że odpowiedzią Boga na naszą modlitwę mamy stać się właśnie my sami.
Dla jednych będzie to świadectwo wiary w rodzinie, dla innych uczciwość w pracy, przebaczenie komuś, kto nas zranił, czy odważne przyznanie się do Chrystusa w codziennym życiu.
Współczesny świat potrzebuje ludzi, którzy nie tylko mówią o wierze, ale żyją nią na co dzień. Potrzebuje świadków nadziei, pokoju i miłości. Bardzo często pierwszą Ewangelią, jaką ktoś przeczyta, będzie nie Pismo Święte, lecz nasze postępowanie.
Dzisiejsza liturgia zachęca nas więc do postawienia sobie kilku pytań: Czy dostrzegam, jak wiele dobra Bóg uczynił w moim życiu? Czy wierzę, że jestem przez Niego kochany pomimo moich słabości? Czy czuję się odpowiedzialny za przekazywanie wiary innym? Czy modlę się o nowe powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego? A może sam uciekam przed zadaniem, które Chrystus mi powierza?
Niech Eucharystia umocni nas w przekonaniu, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga. Niech przypomina nam, że zostaliśmy wybrani i posłani.
A gdy dziś będziemy modlić się o nowych robotników na żniwo Pańskie, warto postawić sobie jeszcze jedno pytanie: czy przypadkiem Pan Bóg nie kieruje tego wezwania właśnie do mnie?
Bo największym problemem Kościoła nigdy nie był brak zadań do wykonania. Największym problemem było zawsze to, że zbyt wielu uczniów uważało, iż ktoś inny zrobi to za nich. Amen.
Kazania-homilie: XI niedziela zwykła
o. Marcin Zubik CSsR (15 czerwca 2014 roku, Rok A, II – XI niedziela zwykla – Uroczystość Najświętszej Trójcy)
o. Paweł Drobot CSsR (18 czerwca 2017 roku, Rok A, I)
o. Jerzy Krupa CSsR (14 czerwca 2020 roku, Rok A, II)
o. Rafał Nowak CSsR (18 czerwca 2023 roku, Rok A, I)
o. Aleksander Ćwik CSsR (14 czerwca 2026 roku, Rok A, II)
Drukuj... 
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie wikariusz i katecheta w Parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (Sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej, Pani Ziemi Tarnowskiej w Tuchowie – Bazylika Mniejsza) oraz moderator Oazy w Centrum Duszpasterstwa Młodzieży i Powołań Redemptorystów – Tuchów
o. Aleksander Ćwik CSsR