Słowo Redemptor

XIII niedziela zwykła

 

 

 

Niedziela, 28 czerwca 2026 roku, XIII tydzień zwykły, Rok A, II

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

 

Czytając dzisiejszy fragment Ewangelii mówiący o miłości Chrystusa i miłości najbliższych, przypomniała mi się postać Brytyjczyka, który przyjechał do Polski, by uczyć Polaków języka angielskiego.

Wszystko zaczęło się w Londynie, gdy był w kawiarni i zobaczył młodą kobietę. Było to w latach 90. ubiegłego stulecia. Rozpoczęła się rozmowa i okazało się, że kobieta pochodzi z Polski. Trwała transformacja ustrojowa, a ona mówiła, że jej ojczyzna potrzebuje nauczycieli języka angielskiego. Sama nie mogła wrócić do kraju, ale namówiła go, by pojechał do Polski i uczył angielskiego. Był do tego przygotowany: ukończył studia w Cambridge i odbył praktyki. Był zawodowym nauczycielem języka angielskiego.

Pojechał więc do Polski. Jednym z jego pierwszych uczniów był ksiądz i tak zaczęła się jego przygoda z katolicyzmem. Był zachwycony wiarą, pogłębiał ją i szybko wzrastał duchowo. Jego rodzice byli anglikanami, niezbyt praktykującymi. Gdy dowiedzieli się, że został katolikiem, na dwa lata zerwali z nim kontakt. Ucząc języka angielskiego, sam nauczył się języka polskiego.

W 2000 roku pojechał z pielgrzymką na Światowe Dni Młodzieży do Rzymu. Jak sam mówił, szukał odpowiedzi na pytania, które pojawiły się w jego sercu. W drodze powrotnej został zapytany, czy znalazł odpowiedź. Odpowiedział, że tak. Chce zostać księdzem, ale – jak powiedział – nie w Polsce, bo „wy macie wystarczająco dużo księży”, lecz w swojej ojczyźnie. Dla jego rodziców był to kolejny szok. Nie chcieli zaakceptować jego decyzji. Został jednak księdzem. Poznanie Chrystusa i zachwycenie się Nim doprowadziło go do takich decyzji, mimo że jego najbliżsi patrzyli na to zupełnie inaczej. Gdyby zwyciężyło przywiązanie do najbliższych, prawdopodobnie nigdy nie odbyłby takiej drogi wiary.

 

Dzisiejszy fragment Ewangelii jest częścią mowy misyjnej, przygotowaniem uczniów do wyruszenia i głoszenia Dobrej Nowiny. Jezus podkreśla, że podstawą tego głoszenia ma być miłość do Niego, przewyższająca miłość do najbliższych. Pozostałe miłości powinny być jej podporządkowane. Chrystus nie chce niczego człowiekowi zabrać, ale pomaga budować właściwe relacje i umieścić je na odpowiednim miejscu. Nie zawsze nam się to podoba.

Dalej słyszymy słowa: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”. Warto zwrócić uwagę, jak brzmiały te słowa dla współczesnych Jezusowi. Śmierć na krzyżu była śmiercią haniebną. Rzymianie stosowali tę karę zwłaszcza wobec buntowników występujących przeciwko imperium. Miała ona być przestrogą dla innych. Użyty tutaj semityzm mówi o towarzyszeniu Jezusowi w poniżeniu, naśladowaniu Go, przyjęciu krzyża tak jak On oraz utożsamieniu się z Nim w cierpieniu. Wziąć swój krzyż oznacza zgodzić się na to, że wierność Chrystusowi nie zawsze będzie łatwa i nie zawsze spotka się ze zrozumieniem innych. Wydaje się, że nieraz przyzwyczailiśmy się do tych słów, a przecież niosą one ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Ta droga krzyża nie bardzo nas zachwyca.

Jezus nie mówi jednak tylko o trudnościach ucznia. Pokazuje także, że wspólnota wierzących ma się wzajemnie wspierać i przyjmować. Znaczna część dzisiejszej Ewangelii mówi o gościnności: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych dlatego, że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.

 

Kim jest ten ktoś, kogo Chrystus do nas posyła? Najłatwiej dostrzec w nim księdza, osobę konsekrowaną czy kogoś z grupy ewangelizacyjnej. Na pewno również takich ludzi. O podobnym wydarzeniu opowiada nam dzisiejsze pierwsze czytanie. Kobieta z Szunem, która ugościła proroka Elizeusza, została nagrodzona obietnicą narodzin syna – znakiem Bożego błogosławieństwa. Przyjęcie wysłanników Chrystusa niesie ze sobą obietnicę uczestnictwa w ich nagrodzie.

 

Wydaje się jednak, że ten fragment Ewangelii powinien zwrócić naszą uwagę także na to, czy mamy czas dla drugiego człowieka. Czy potrafimy zobaczyć innych jako dar, a nie jako kłopot. Spotkanie z drugim człowiekiem i gościnność mogą przynieść dobro zarówno temu, kto przyjmuje, jak i temu, kto przychodzi.

 

Pisząc tę homilię i – oczywiście – będąc bardzo zajętym oraz przekonanym, że nie mam czasu, otrzymałem wiadomość, że będę miał gości. Po ich odjeździe pojawili się następni. Dobrze, że pisałem właśnie tę homilię, bo być może zmarnowałbym okazję, by zostać tak obficie obdarowany przez te bardzo miłe i owocne spotkania. W tych spotkaniach dostrzegłem działanie Chrystusa i Jego obecność (Osobiście uważam, że goście byli to wysłannicy Chrystusa).

Może warto w tym tygodniu zapytać siebie: czy w moich decyzjach Chrystus rzeczywiście zajmuje pierwsze miejsce i czy potrafię rozpoznać Go w tych, których stawia na mojej drodze?

 

 

 

 

 

 

 

Kazania-homilie: XIII niedziela zwykła

o. Henryk Zienkiewicz CSsR  (26 czerwca 2011 roku, Rok A, I)

o. Edmund Kowalski CSsR  (29 czerwca 2014 roku, Rok A, II Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła)

o. Bogusław Nawracaj CSsR  (02 lipca 2017 roku, Rok A, I)

o. Edmunad Kowalski CSsR  (28 czerwca 2020 roku, Rok A, II)

o. Krzysztof Dworak CSsR  (02 lipca 2013 roku, Rok A, I)

o. Krzysztof Szczygło CSsR  (28 czerwca 2026 roku, Rok A, II)

 

 

 

 

 

 

Drukuj... 
Misjonarz Warszawskiej Prowincji Redemptorystów obecnie Przełożony Wspólnoty oraz rektor kościoła i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej PomocyMościska (Ukraina)

o. Krzysztof Szczygło CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy