Słowo Redemptor

XV Niedziela Zwykła

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

Ileż to razy podczas pieczenia ciasta w domu przez mamę oczekiwaliśmy niecierpliwie – podglądając przez szybkę w piekarniku – aż będzie gotowe! Na osłodę oczekiwania mogliśmy wylizać ze słodkości łyżki, miskę i może mieszadła miksera. Trudno o cierpliwość, gdy jest się pewnym, że pojawi się coś naprawdę dobrego i pysznego!

 

Podobnie jest z dłużącą się drogą, by odwiedzić w końcu najbliższych. Jeszcze pół dnia, jeszcze godzina, jeszcze pięć minut, gdy będzie można wziąć w ramiona, ucałować i być z ukochanymi osobami. Trudno być cierpliwym, gdy wszystko mówi, że miłość zostanie odwzajemniona.

 

 

Jezus w Ewangelii przytacza przypowieść o siewcy. Jak dobrze wiemy, różnie bywa z tym ziarnem, ale tam, gdzie pada na glebę żyzną, wyda na pewno obfity plon według Bożego zamiaru. Jest pewnym, że przyniesie dobry owoc. Ziarno jest najlepsze – przecież od Boga, siewca najdoskonalszy – sam Jezus, pole nie gorsze – serce człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże oraz łaknące Jego łaski. Wszystko przemawia za tym, że można spodziewać się wspaniałych rzeczy!

 

Tak trudno jednak czekać, aż zakiełkuje, wypuści źdźbło i wyrośnie. Potrzeba cierpliwości, gdy zamiast spodziewanej przemiany mojego serca, widzę jeszcze ciągle brud i powroty do starych grzechów i błędów. Niełatwo zachować spokój, gdy oczekuje się owoców dobrego wychowania dzieci i wnuków, a jak do tej pory dostrzega się tylko niewiarę i nowe pogaństwo. I można by tak wymieniać bez końca te zawiedzione nadzieje, niejednokrotnie żal do Pana Boga, smutek...

 

Jeżeli Chrystus przypomina nam dziś tę przypowieść, to nie po to, by odświeżyć w nas ból. Przychodzi, by zapewnić, że nieustannie jest z nami. I jak dzieciom czekającym na upieczenie ciasta czy osobom tęskniącym za spotkaniem z bliskimi, dodać cierpliwości i otuchy, zapewnić o swej miłości i pokazać, że już niedługo to ziarno zasiane przez Niego osobiście, wyda owoc.

 

Odkupiciel wlewa w serca cierpliwość i łaskę postrzegania spraw Jego oczyma. Rozszerza horyzont i pokazuje, że wszystko jest w Jego ręku, poddane Jego Boskiemu siewowi i mocy. I przecież do Niego należy zebranie plonów tego, co sam zasiał.

 

 

 

Cierpliwości! Słowo, które wychodzi z ust Boga, nie wraca do Niego bezowocne. Spełni w nas i bliźnich to, czego Bóg chce. Jeszcze raz mogę uczynić swe życie żyzną glebą i otworzyć je na tę jedyną Miłość.

 

 

 

 

 

 

 

Drukuj...

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Toruń

o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy