Słowo Redemptor

II Niedziela Adwentu

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

Drogi ludzkie i Boże…

 

Bob Dylan śpiewał swego czasu o drogach wypełniających życie ludzkie: Przez ile dróg musi przejść każdy z nas Również dla Franka Sinatry życie polega na przemierzaniu różnych dróg, o czym śpiewa w swojej piosence My way. Ale nie tylko my poruszamy się po drogach. Drogi potrzebne są również po to, aby inni mogli dotrzeć do nas. Gdyby nie było dróg, nie moglibyśmy spotykać się z innymi.

 

Zdarza się jednak, że drogi nie ułatwiają nam kontaktów, gdy są zasypane, nieprzejezdne, niedokończone. W jednym z miast europejskich zbudowano drogę kończącą się wiaduktem, z którego nie ma zjazdu… Są drogi systematycznie zalewane wodą i błotne, które w porze deszczowej zamieniają się w rwące koryto rzeki. Trzeba wtedy czekać kilka dni, by można było z nich skorzystać. Są drogi niebezpieczne, z których samochody wypadają na zakrętach albo staczają się w przepaści. Dlatego trzeba dbać o drogi, budować nowe i remontować stare.

 

 

Z naszych ludzkich dróg, po których się poruszamy, korzysta także Bóg, aby wyjść człowiekowi na spotkanie. Ojciec niebieski posyła na świat swojego Syna, który staje się człowiekiem, aby poruszając się ziemskimi drogami, zbliżyć się do ludzi słabych, cierpiących, żyjących w nędzy i niepewności, zranionych i pogardzanych.

 

Również dzisiaj Jego pragnieniem jest nawiązać kontakt z człowiekiem, podnieść go i przeprowadzić z królestwa zła do królestwa Bożego, od panowania grzechu i śmierci do panowania miłości i życia. Bóg wciąż na nowo wychodzi człowiekowi na spotkanie, aby obdarować go swoją mocą i prawdziwym, bo nieprzemijającym szczęściem. Dlatego wołają prorocy:

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!

 

 

Co trzeba dzisiaj uczynić, aby Bóg mógł dotrzeć do człowieka ze swoim zbawieniem, to znaczy by mógł go dotknąć swoją miłością i przemienić jego serce? Co trzeba usunąć z ludzkich dróg, aby uczynić je „przejezdnymi” dla Boga?

 

Nie wolno pławić się myśleniu nihilistycznym, jak muzyk Kurt Cobain, który śpiewał: Nienawidzę siebie i chcę umrzeć. Niestety, słowa piosenki stały się faktem – odebrał sobie życie, gdyż odrzucał istnienie Boga i nie mógł znieść dalszego trwania w pustce.

Trzeba porzucić samolubstwo, które każe człowiekowi pożądać więcej niż to, co do niego należy. Dlatego egoista oszukuje, kradnie, zabija, aby przywłaszczyć sobie cudzą własność. Wtedy też ludzie cierpią z powodu krzywd, a w ich oczach pojawiają się łzy.

Podobnie dzieje się, gdy ktoś koncentruje się na gromadzeniu rzeczy materialnych i chce wzbogacić się za wszelką cenę. Nagle taki człowiek odkrywa, że choć zdobył już bardzo wiele, to jednak nie ma niczego, dla czego warto byłoby żyć.

 

 

Zbliża się Boże Narodzenie. Jeśli nie przygotujemy drogi dla Pana, nie będzie radości spotkania ze Zbawicielem. Jak to zrobić? Wystarczy wziąć przykład z proroka Jana, który nie tylko wzywa do przygotowania dróg dla Pana, ale sam je prostuje i wyczekuje na spotkanie z Synem Bożym. Jan nie jest przywiązany do rzeczy materialnych. Nie mieszka w pałacu i nie jest odziany w miękkie szaty. Ma ubranie z sieci wielbłądziej i żywi się szarańczą oraz dzikim miodem. Nie jest skupiony na sobie, ale na Panu, który przychodzi i którego pragnie spotkać. Patrzy na rzeczywistość z Bożej perspektywy i wzywa innych do nawrócenia, czyli do zmiany myślenia o swoim życiu i świecie.

 

Kto się nawraca i przyjmuje postawę Jana, jest przygotowany na spotkanie Pana przychodzącego na ziemię. Tak było w przypadku pewnego biznesmena, który pracował po kilkanaście godzin dziennie, zabiegając o rozwój swojej firmy. Nagle zaczął pytać się, jaki to ma sens i po co tyle wysiłku. Pojawiło się zmęczenie ciągłą gonitwą za tym, by pomnażać kapitał i pracownikom zapewnić godziwe wynagrodzenie. Przedsiębiorca doszedł do wniosku, że sam odpoczynek nie wystarczy i że musi coś zmienić. Najpierw więc przygląda się sobie, aby zobaczyć, co jest dla niego ważne i czym się kieruje. Wtedy odkrywa, że w głębi duszy pragnie innego życia. Wśród jego znajomych są ludzie, którzy imponują mu spokojem i dobrocią. Idzie za ich radą. Przerywa tę swoją nieustanną bieganinę, zostawia wszystko i udaje się na rekolekcje. Odtąd zaczyna regularnie modlić się, uczestniczyć w Eucharystii, adorować Najświętszy Sakrament i czytać Pismo Święte. Nareszcie czuje się szczęśliwy. A dlaczego? Bo spotkał Boga i stale przebywa w Jego obecności.

 

 

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! To słowa skierowane dzisiaj do każdego z nas. Usuńmy zatem z naszego życia to, co tarasuje drogi prowadzące do naszych serc, by Bóg mógł nam objawić swoją chwałę i moc! Nie pogrążajmy się w pustce! Nie podsycajmy egoizmu i nie gońmy szaleńczo za rzeczami materialnymi! Niech nasze myśli i serca zwrócą się ku Bogu, który pragnie zamieszkać pośród nas i obdarzyć nas szczęściem!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drukuj...

Profesor doktor habilitowany, wykładowca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie
oraz w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie – Elbląg.

o. Ryszard Hajduk CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy