Słowo Redemptor

Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny

Sobota, 9 czerwca 2018 roku, IX Tydzień Zwykły, Rok B, II

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

 

Przeżywamy dziś uroczystość Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. W tym dniu skłaniamy ze czcią nasze głowy przed najpiękniejszym i najdoskonalszym z serc ludzkich, jakiemu Bóg dał tchnienie życia na ziemi – przed sercem Maryi. Zostało ono stworzone bez grzechu. Przez całe życie jednak Bóg rzeźbił niczym artysta, ubogacając wieloma darami Serce najlepszej z córek.

 

 

Rodzice Najświętszej Maryi Panny, święci Joachim i Anna, byli pierwszym darem Jego przeogromnej miłości. Każde dziecko, które posiada wspaniałych, dobrych i kochających siebie wzajemnie oraz swoje dziecko rodziców, otrzymuje jeden z najcenniejszych darów. To w takiej rodzinie kształtowała się wiara i miłość Maryi. Dom rodzinny był miejscem, gdzie Matka Najświętsza przez lata doskonaliła swoje Serce. Każdy człowiek, któremu zabraknie dobrych i kochających rodziców, nosi w sercu ślady ran przez całe swe życie.

 

Kolejnym darem kształtującym Serce, jaki otrzymała Najświętsza Panienka, był św. Józef. Wiemy dobrze, że każdy człowiek stworzony jest do miłości. Serce Maryi też płonęło miłością. W końcu ta miłość kształtuje się w odniesieniu do mężczyzny. Bóg dobrze wiedział, że bardzo wiele zależy od tego, jakie serce mężczyzny stanie obok Serca Maryi. Wybrał On wspaniałego człowieka do odpowiedzialności za Świętą Rodzinę. Przyjęcie tego daru sprawiło, że Maryja przez tę miłość ubogacała się. Nie chodzi tu o współżycie małżeńskie. Maryja i Józef do końca swego życia zachowali dziewictwo (taki jest dogmat), nie chodzi o zjednoczenie ciał, ale serc.

 

Dalej, kobieta stworzona jest przez Boga również po to, by była matką. Przychodzi taki moment w życiu kobiety, że pragnie przekazać swoją miłość macierzyńską. Dobrze wiemy, że to inny rodzaj miłości niż w stosunku do mężczyzny czy do rodziców lub członków rodziny. Do pełni doskonałości serca kobiecego potrzebny jest rozwój miłości macierzyńskiej. Niewątpliwie trzeba niezwykłego daru, aby bez posiadania własnych dzieci kobieta potrafiła rozwijać miłość macierzyńską. Dobry Bóg, wyrażając troskę o Serce Matki Najświętszej, podarował Jej własne Dziecko. I tak jak każda matka uczyła się kochać to Dziecko. Wtedy gdy je rodziła, karmiła, kiedy wychowywała Chrystusa. Trwało to przez długie lata. Od poczęcia aż do opuszczenia przez Niego domu rodzinnego.

 

Sam dom Świętej Rodziny był źródłem szczęścia i radości dla Matki Najświętszej. Jednak tajemnica Boga polega na tym, że On, udoskonalając serca ludzkie, nie pozbawia ich cierpień. Wręcz przeciwnie, wystawia je na doświadczenia. Bóg, ustami starca Symeona, zapowiada Matce Bożej czekające Ją cierpienie, mówiąc: Duszę Twoją miecz przeniknie (por. Łk 2, 35). Maryja cierpi przez te dary otrzymane od Boga, które miały kształtować Jej Serce – i kształtują. Przecież Józef chciał Ją zostawić, gdy dowiedział się o ciąży – nie potrafiła mu tego wytłumaczyć. A potem dalsze cierpienia. Przecież wydała Jezusa na świat w warunkach urągających godności ludzkiej, a potem była ucieczka, tułaczka. A kiedy patrzyła na krwawą drogę śmierci jej Syna Jezusa?

 

Ten ogromny ból, był złączony z darami, jakie przecież otrzymała od Boga.

 

I w naszym życiu chcemy żyć bez problemów i cierpień. Ludzie często uważają, że jeśli się komuś powodzi, jest uśmiechnięty, nie doznaje cierpień – otrzymuje błogosławieństwo od Boga. A tymczasem jest właśnie odwrotnie. Tam, gdzie cierpienie, tam jest prawdziwe błogosławieństwo, bo tam Bóg troszczy się o udoskonalanie ludzkich serc.

 

 

Pochylając dziś głowy przed Sercem Matki Najświętszej, prośmy, abyśmy umieli w spółpracować z łaską Bożą w kształtowaniu naszych sumień.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drukuj...

Duszpasterz w Parafii św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy
w Toruniu (Toruń – Bielany)

o. Szczepan Hebda CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy