Słowo Redemptor

Świętego Bartłomieja, Apostoła – święto

 

Sobota, 24 sierpnia 2019 roku, XX tydzień zwykły, Rok C, I

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

 

Posłuszny natchnieniom ducha

 

Z wiarą i z podziwem wpatrujemy się w naszego patrona, którego czcimy w tej uroczystości odpustowej. Św. Bartłomiej budzi nasz podziw, bo z odwagą poszedł za Jezusem aż do oddania swego życia. Ale on również umacnia i buduje naszą wiarę, gdy zdecydowanie wyznaje: Ty jesteś Synem Bożym!

 

 

Czy myślicie, że Bartłomiej sam z siebie to uczynił? Najpierw wyznaje wiarę w Jezusa i potem oddaje za to swoje życie. Czy człowiek sam z siebie jest do czegoś takiego zdolny? Oczywiście, że nie! Takich wielkich rzeczy może dokonywać w człowieku tylko sam Duch Święty! I dzieje się tak wtedy, kiedy człowiek chce być posłuszny natchnieniom Ducha Świętego. Warto sobie to mocno uświadomić, bo przecież my w tym roku wpatrujemy się w Osobę Ducha Świętego i staramy się dostrzec Jego działanie.

 

Św. Bartłomiej – nasz dzisiejszy patron – okazał posłuszeństwo natchnieniom Ducha Świętego. Pokazuje nam to wyraźnie dzisiejsza Ewangelia. Najpierw widzimy Bartłomieja w rozmowie z Filipem. Z tej rozmowy wynika, że Bartłomiej był sceptycznie nastawiony do tego entuzjazmu, z którym inni przyjmowali Jezusa. Czy może być coś dobrego z Nazaretu? Mogłoby się wydawać, że tymi słowami odrzuca Jezusa i to, co On proponuje.

 

Ale pomimo tych różnych swoich wątpliwości nie zamyka się zupełnie na prawdę o Jezusie. Kiedy słyszy słowa: Chodź i zobacz! – udaje się z Filipem do Jezusa. Na tym polega wielkość człowieka! Może wątpić, ale nie powinien się całkowicie zamknąć na prawdę. I nie powinien też zaniedbać żadnej okazji, aby samemu się przekonać, komu warto zawierzyć i zaufać w swoim życiu.

 

A potem następuje spotkanie z Jezusem i ten niezwykły dialog, który usłyszeliśmy przed chwilą.

Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu – mówi o nim Jezus. Skąd mnie znasz? – pyta logicznie i rzeczowo Bartłomiej. Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym – tak wtedy odpowiedział Jezus zaskoczonemu Bartłomiejowi.

 

Nie wiemy, o co dokładnie chodziło z tym drzewem figowym. Być może o jakieś mistyczne doświadczenie, które Bartłomiej tam przeżywał podczas osobistego spotkania z Bogiem. Ale nawet i to nie musiało go sprowokować do wyznania wiary w Jezusa. Mógł uznać, że ma do czynienia z jakimś szarlatanem, który gdzieś tam go przyuważył i teraz bawi się jego przeżyciami. Ale Bartłomiej był jednak otwarty na natchnienia Ducha Świętego. Gdy usłyszał słowa Jezusa, wyznał wiarę w Niego. Ty jesteś Synem Bożym! Takie słowa mógł wypowiedzieć tylko człowiek, w którym działa Duch Święty!

 

 

A jak to posłuszeństwo wobec Ducha Świętego wygląda w naszym życiu? Bo przecież i my jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, jak to nam w tym roku podpowiada i przypomina Kościół. A zaczęło się wszystko już w momencie chrztu. Już wtedy każdy z nas został namaszczony Duchem Świętym. Gdy już na naszą głowę spadły krople wody chrzcielnej, to potem kapłan dokonał namaszczenia olejem krzyżma. I już wtedy Duch Święty wszedł w nasze życie i zaczął w nas swoje działanie.

A później w naszym życiu miał miejsce sakrament bierzmowania. Przyjmij znamię daru Ducha Świętego! – takie słowa wypowiedział biskup, gdy nam udzielał sakramentu bierzmowania. I tak oto, jak kiedyś na apostołów tam w Wieczerniku, tak również na każdego z nas zstąpił wtedy Duch Święty ze swoją mocą i swoją łaską. I poszliśmy dalej przez życie jako dojrzali chrześcijanie, których sam Duch Święty prowadzi drogami tego ziemskiego życia.

A zatem zesłanie Ducha Świętego to nie tylko te wydarzenia z życia apostołów, które odnajdujemy w Piśmie Świętym. Ten dar obejmuje również kolejne pokolenia chrześcijan. Ten dar Ducha Świętego został też dany każdemu i każdej z nas. Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym – tak jak nam to Kościół w tym roku przypomina.

Rodzi się jednak pytanie – co każdy z nas uczynił w swoim życiu z tym wielkim darem Ducha Świętego, którym zostaliśmy napełnieni? Bo ten wielki dar można przyjąć lub można odrzucić. Ten dar można wykorzystać i pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu. Ale można również ten dar zmarnować i zaprzepaścić. Jesteśmy bowiem wolnymi ludźmi. I tak przecież stało się w życiu bardzo wielu ludzi. Jest takie smutne powiedzenie, że bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z Kościołem. Jest w tym dużo prawdy. Wielu młodych ludzi po przyjęciu sakramentu bierzmowania bardzo rzadko albo nawet wcale nie pokazuje się w kościele. Oznacza to, że już w momencie otrzymywania tego daru wielu po prostu zakpiło sobie z Ducha Świętego. A przecież grzech przeciw Duchowi Świętemu to jest bardzo niebezpieczny grzech!

A jak to wszystko wygląda w moim życiu? Na ile ja jestem otwarty na Ducha Świętego i Jego działanie? Czy nie zakpiłem sobie z Niego, gdy On sam wszedł w moje życie ze swoja Boską mocą? Czy pozwalam Duchowi Świętemu, aby mnie prowadził przez życie i kierował mną na co dzień?

Jeżeli chcemy, aby to Duch Święty prowadził nas przez życie, to nie ma innej możliwości, jak tylko ciągle otwierać się na Niego. Przede wszystkim poprzez modlitwę. Ale również i poprzez słuchanie słowa Bożego. A wszystko to w Kościele i w łączności z Kościołem. Tylko wtedy możemy być pewni, że to Duch Święty naprawdę nas prowadzi w naszym życiu.

 

 

Ty jesteś Synem Bożym! – takie wyznanie uczynił św. Bartłomiej, oświecony przez Ducha Świętego i Jemu posłuszny. Niech to będzie przykład dla nas, abyśmy i my szli przez życie posłuszni natchnieniom Ducha Świętego!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drukuj...

Przełożony Domu Zakonnego Redemptorystów w Głogowie
oraz misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Głogów

o. Jerzy Krupa CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy