Święty Gerard Majella w chwili śmierci nie miał jeszcze 30-tu lat, a jednak otaczała go opinia świętości i wdzięczna pamięć ludzi, dotkniętych jego dobrocią.
Był bratem zakonnym. Spełniał proste zadania klasztorne, ale był także kierownikiem duchownym sióstr zakonnych i mistykiem. Gdy odchodził w tajemnicy z domu rodzinnego, aby zostać redemptorystą, zostawił matce tylko kilka słów: Idę, by zostać świętym.
Jego sanktuarium w Materdomini jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez włoskich pielgrzymów. Św. Gerard czczony jest jako patron dobrej spowiedzi oraz opiekun matek w stanie błogosławionym i orędownik małżeństw proszących o dar potomstwa.
Liturgicznie wspominamy św. Gerarda 16 października.
Piątek, 16 października 2026 roku, XXVIII tydzień zwykły, Rok A, II
Święty Gerard Majella brat żywej wiary
Św. Paweł w dzisiejszym fragmencie Listu do Rzymian ofiaruje nam bardzo piękne słowa: „Ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: «A sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze»” (Rz 1,16).
„A sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze” (Rz 1,16).
To zdanie bardzo dobrze wprowadza nas w duchowość świętego brata Gerarda Majelli. Bo kiedy patrzymy na jego życie, widzimy człowieka, dla którego wiara nie była dodatkiem do życia. Wiara była jego życiem. Gerard sam powiedział: „Wiara jest dla mnie życiem, a życie jest wiarą”.
I chyba właśnie to zdanie najlepiej pozwala nam zrozumieć tego niezwykłego człowieka.
1. Bóg nie był dla Gerarda teorią
Nie sposób zrozumieć duchowości Gerarda bez odniesienia się do jego bliskiej i zażyłej relacji z Bogiem, którego nazywał „najświętszym i umiłowanym”. Bóg nie był dla niego odległą ideą. Nie był tylko Kimś, o kim mówi się w kościele. Nie był tylko przedmiotem modlitwy. Bóg był dla Gerarda Kimś żywym. Był obecnością. Był przyjacielem. Był sensem jego życia.
Ta relacja opierała się na zaufaniu i żywej wierze. Gerard pisał do siostry karmelitanki Marii od Jezusa: „Kto nie ma wiary, temu brakuje Boga. Ja podjąłem już decyzję, by żyć i umierać zanurzony w świętej wierze. Wiara jest dla mnie życiem, a życie jest wiarą. O Boże! Któż chciałby żyć bez świętej wiary? Chciałbym zawsze wołać i to tak, aby mnie słyszał cały świat: Niech żyje nasza święta wiara w naszego umiłowanego Boga! Tylko Bóg zasługuje na to, by Go kochać”. To są bardzo mocne słowa.
Gerard mówi: „Podjąłem decyzję”. A więc wiara nie była dla niego tylko uczuciem. Była decyzją. Bo uczucia się zmieniają. Raz czujemy Boga bardzo blisko, innym razem modlitwa wydaje się sucha i trudna. Raz wszystko jest jasne, a innym razem pojawiają się pytania i wątpliwości. Ale Gerard mówi: „Podjąłem decyzję, by żyć i umierać zanurzony w świętej wierze”.
To znaczy: Nie będę wierzył tylko wtedy, kiedy jest mi dobrze. Nie będę ufał Bogu tylko wtedy, kiedy rozumiem, co się dzieje. Nie będę szukał Boga tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebuję. Chcę być z Nim zawsze.
2. Czym właściwie jest żywa wiara?
Możemy się teraz zapytać: co to znaczy żyć wiarą?
Czy wystarczy powiedzieć: „Wierzę w Boga”? Czy wystarczy chodzić do kościoła, odmawiać pacierz, przyjmować sakramenty? Oczywiście, że nie możemy tego lekceważyć. Ale Gerard pokazuje nam coś jeszcze głębszego. Żywa wiara zaczyna się wtedy, kiedy prawda o Bogu zaczyna wpływać na moje życie. Na moje decyzje. Na moje relacje. Na moje lęki. Na moje cierpienie. Na sposób, w jaki traktuję drugiego człowieka. Na to, jak przeżywam sukces i porażkę.
Można bowiem wiele mówić o Bogu, a jednocześnie żyć tak, jakby Boga nie było.
Można modlić się słowami „bądź wola Twoja”, a jednocześnie całe życie walczyć o to, żeby zawsze było po mojemu.
Można mówić „Jezu, ufam Tobie”, ale kiedy przychodzi trudność, natychmiast ogarnia nas rozpacz.
Dlatego warto dziś zapytać siebie: Czy moja wiara rzeczywiście wpływa na moje życie? Czy kiedy podejmuję ważną decyzję, pytam Boga o Jego wolę? Czy kiedy ktoś mnie zrani, moja wiara pomaga mi przebaczyć? Czy kiedy przychodzi cierpienie, potrafię powiedzieć: „Boże, nie rozumiem, ale Tobie ufam”? Czy moja wiara jest czymś, co noszę tylko w kościele, czy czymś, czym żyję również w domu, w pracy, w rodzinie, w samotności?
3. Gerard – człowiek, który zaufał
Gerard był przekonany, że: „do umiłowania Boga konieczna jest wiara”. Miał świadomość, że pielęgnowanie żywej wiary jest drogą prowadzącą ku zbawieniu, do którego chciał doprowadzić jak najwięcej ludzi. Pytał: „Czyż nie jest wielki ten Bóg, który wszystkim rządzi i na wszystko ma wpływ? (…) Czy może jest inny, lepszy sposób postępowania, abyśmy osiągnęli zbawienie wieczne?”.
Dla Gerarda odpowiedź była jasna. Zaufać Bogu. Nie tylko wtedy, kiedy wszystko rozumiemy. Także wtedy, kiedy nie rozumiemy.
I tutaj zaczyna się coś bardzo ważnego dla naszego życia.
Bo chyba każdy z nas zna sytuację, w której chciałby wiedzieć, co będzie jutro. Chory człowiek chciałby wiedzieć, czy wyzdrowieje. Rodzic chciałby wiedzieć, jak potoczy się życie jego dziecka. Człowiek przeżywający problemy małżeńskie chciałby wiedzieć, czy jeszcze wszystko się naprawi. Ktoś, kto stracił pracę, chciałby wiedzieć, kiedy znajdzie następną. Ktoś samotny chciałby wiedzieć, czy jeszcze spotka człowieka, z którym będzie mógł dzielić życie.
A Bóg bardzo często nie daje nam całej mapy. Daje nam światło na następny krok. I właśnie tutaj potrzebna jest wiara.
Możemy powiedzieć: „Boże, nie wiem, co będzie jutro. Ale wiem, że Ty będziesz jutro. I dlatego mogę iść dalej”. To jest żywa wiara.
4. Nie muszę wszystkiego rozumieć
Czasami myślimy, że człowiek wierzący powinien być zawsze spokojny, zawsze pewny, zawsze uśmiechnięty. Nie. Wiara nie oznacza, że człowiek nigdy się nie boi. Wiara oznacza, że nawet w swoim lęku wie, komu może zaufać.
Człowiek wierzący również płacze. Również cierpi. Również ma pytania. Również może przeżywać chwile ciemności. Ale w środku tego wszystkiego może powiedzieć: „Boże, nie rozumiem, ale Tobie ufam”. To jest ogromna różnica.
Nie zawsze możemy zmienić sytuację, w której się znaleźliśmy. Ale możemy zmienić sposób, w jaki ją przeżywamy. Możemy powiedzieć: „Panie, ja tego nie udźwignę sam. Dlatego oddaję Ci to, czego nie potrafię unieść”.
I może właśnie dlatego tak mocno brzmią słowa Gerarda: „Ufaj Bogu i oczekuj od Niego wszelkich łask”. A do innej osoby pisał: „Ufaj z żywą wiarą, a otrzymasz wszystko od mego ukochanego Boga”. Nie oznacza to, że Bóg da nam wszystko dokładnie tak, jak sobie wymarzyliśmy.
Gerard wiedział, że największym darem nie jest otrzymanie od Boga wszystkiego, czego chcemy. Największym darem jest otrzymanie Boga samego.
5. Czego naprawdę szukamy?
Gerard pisał: „Czy kiedykolwiek świat zaspokoił człowiecze serce? W Jezusie Chrystusie znajduje się doskonałe szczęście, doskonały pokój, każde zaspokojenie i każde dobro”.
To jest bardzo aktualne pytanie. Czy kiedykolwiek świat zaspokoił człowiecze serce?
Człowiek kupuje coś nowego – przez chwilę jest szczęśliwy. Osiąga sukces – przez chwilę czuje satysfakcję. Ktoś go pochwali – przez chwilę jest mu dobrze. Zdobywa pieniądze, uznanie, stanowisko, popularność.
A potem?
Chce więcej.
Dlaczego?
Bo ludzkie serce jest większe niż wszystkie rzeczy, które świat może mu dać.
I Gerard mówi nam: „Nie szukaj ostatecznego szczęścia tam, gdzie nie można go znaleźć”.
Nie oznacza to, że mamy gardzić światem, pracą, rodziną, przyjaźnią czy dobrami materialnymi. Chodzi o coś innego: Nie oczekuj od rzeczy stworzonych tego, co może dać tylko Bóg.
Bo jeśli człowiek oczekuje od drugiego człowieka, że ten całkowicie go uszczęśliwi – wcześniej czy później będzie rozczarowany. Jeżeli oczekuje od pieniędzy, że dadzą mu absolutne bezpieczeństwo – będzie się bał ich utraty. Jeżeli oczekuje od sukcesu, że nada sens jego życiu – może odkryć, że po osiągnięciu celu nadal czegoś brakuje.
Gerard mówi: „W Jezusie Chrystusie znajduje się doskonałe szczęście, doskonały pokój, każde zaspokojenie i każde dobro”.
6. Wiara w małych rzeczach
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy. Żywa wiara nie ujawnia się tylko w wielkich wydarzeniach. Ona ujawnia się w codzienności.
W tym, że człowiek rano mówi: „Panie Boże, ten dzień należy do Ciebie”. W tym, że ktoś wykonuje swoją pracę uczciwie, nawet jeśli nikt tego nie zauważy. W tym, że ktoś nie odpowiada złością na złość. W tym, że ktoś przebacza. W tym, że człowiek przychodzi na modlitwę także wtedy, kiedy niczego nie czuje. Może właśnie wtedy szczególnie.
Bo wiara nie polega na tym, że zawsze czuję Boga. Wiara polega na tym, że pozostaję Mu wierny również wtedy, kiedy Go nie czuję.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Ktoś mówi do nas coś przykrego. Pierwsza reakcja: odpowiedzieć tym samym. „Skoro on mnie zranił, ja też go zranię”. Ale człowiek wierzący zatrzymuje się na chwilę. I pyta: „Jezu, jak Ty chcesz, żebym teraz odpowiedział?”. To jest mały moment. Kilka sekund. A jednak właśnie w takim momencie wiara staje się życiem.
Albo inna sytuacja. Ktoś od dawna modli się o coś ważnego i nic się nie zmienia. Może powiedzieć: „Nie ma sensu się modlić”. Ale może też powiedzieć: „Boże, nadal nie widzę rozwiązania. Nadal boli. Ale nadal jestem tutaj”. I to także jest wiara.
7. Gerard – człowiek blisko Jezusa
Zawsze chciał być blisko Jezusa, upodobniając się do Niego w posłuszeństwie, gdyż to ono przyniosło nam życie wieczne. Modlił się o rozwój swojej żywej wiary przed Najświętszym Sakramentem, kontemplując miłość objawioną w Chrystusowej ofierze. Dzięki stałej zażyłości z Chrystusem potrafił spokojnie przyjmować spadające nań ciosy i gorliwie wypełniać swoje codzienne zadania.
I to jest kolejna ważna rzecz.
Gerard nie budował swojej wiary na własnej sile. On wiedział, że potrzebuje Jezusa. Potrzebował modlitwy. Potrzebował Eucharystii. Potrzebował obecności Boga.
Człowiek może bowiem bardzo długo udawać, że wszystko potrafi sam. Ale przychodzi taki moment, kiedy odkrywamy: „Sam nie dam rady”.
I to nie musi być porażka. To może być początek prawdziwej wiary. Bo dopiero wtedy zaczynamy mówić: „Panie Jezu, potrzebuję Ciebie”.
8. Gerard nie miał studiów teologicznych, ale miał doświadczenie Boga
Chociaż Gerard nie odbył studiów teologicznych, był tak zanurzony w Bożej miłości, iż wielu nie dorównywało mu w rozważaniu tajemnic wiary, które potrafił bardzo głęboko wyjaśniać. W swoich listach dzielił się duchową mądrością otrzymaną od Boga.
To jest piękne.
Bo można mieć ogromną wiedzę o Bogu, a jednocześnie być daleko od Boga. Można znać wiele modlitw, a niewiele się modlić. Można umieć mówić o miłości, a mieć problem z przebaczeniem. Można znać Ewangelię, ale nie pozwolić jej przemienić własnego życia.
Gerard przypomina nam, że najważniejsza nie jest ilość informacji o Bogu, ale więź z Bogiem.
Można nie znać trudnych teologicznych słów, a znać Boga bardzo głęboko. Można nie być wielkim mówcą, a swoją postawą powiedzieć o Bogu więcej niż niejeden wykład.
I dlatego Gerard tak mocno przemawiał do ludzi. Bo oni widzieli, że to, o czym mówi, naprawdę żyje w jego sercu.
9. „Piękną jest rzeczą należeć całkowicie do Boga”
We wrześniu 1755 roku, na miesiąc przed śmiercią, w ciężkiej, bolesnej chorobie Gerard napisał swój ostatni list skierowany do młodej kobiety Izabelli Salvadore, która odczuwała w sobie pragnienie radykalnego poświęcenia się Bogu. Gerard pisał do niej: „Piękną jest rzeczą należeć całkowicie do Boga”. I dodawał: „Możesz przez to pojąć, jak bardzo Bóg cię kocha”.
Pomyślmy przez chwilę o sytuacji Gerarda.
To już nie jest człowiek, który pisze o wierze z wygodnego miejsca. On jest ciężko chory. Jego życie dobiega końca. A mimo to myśli o kimś innym. Nie zamyka się w swoim cierpieniu. Nie mówi: „Teraz zajmuję się tylko sobą”. On nadal chce pomóc drugiemu człowiekowi odkryć Boga. I właśnie tutaj widzimy, że jego wiara była prawdziwa. Bo prawdziwa miłość Boga nie zamyka człowieka w sobie. Ona otwiera go na innych. Gerard jest chory, ale nadal kocha. Cierpi, ale nadal służy. Umiera, ale nadal prowadzi kogoś do Boga. To jest niezwykłe świadectwo.
10. Program życia Gerarda
Wszystko to było konsekwencją programu zawartego wcześniej w „Regulaminie”, który kształtował całe jego życie: „Kochać nade wszystko Boga. Być zawsze zjednoczonym z Bogiem. Czynić wszystko dla Boga. Kochać wszystko ze względu na Niego. Zgadzać się zawsze z Jego świętą wolą. Wiele cierpieć dla Boga”.
Zatrzymajmy się przy tych sześciu zdaniach.
Można by powiedzieć, że to jest właściwie cała szkoła życia Gerarda.
Kochać Boga.
Być z Nim.
Czynić dla Niego.
Kochać innych ze względu na Niego.
Przyjmować Jego wolę.
I być gotowym cierpieć, kiedy przyjdzie cierpienie.
To nie jest program tylko dla świętych. To jest zaproszenie również dla nas.
Może nie potrafimy jeszcze powiedzieć: „Wszystko oddaję Bogu”.
Ale możemy powiedzieć: „Boże, dzisiaj oddaję Ci ten jeden dzień”.
Nie potrafimy jeszcze całkowicie zaufać. Ale możemy powiedzieć: „Boże, pomóż mi zaufać Ci choć trochę bardziej niż wczoraj”.
Nie potrafimy przebaczyć. Ale możemy powiedzieć: „Jezu, nie umiem przebaczyć, ale chcę chcieć przebaczyć. Zrób Ty we mnie to, czego ja nie potrafię”.
I może właśnie od takich małych kroków zaczyna się świętość.
11. Ostatni wielki list
Ojciec Caione, przełożony i biograf świętego Gerarda, określił list do Izabelli Salvadore jako „ostatni wielki list świętego”.
Gerard pisał: „Córko moja, nie ma nic tak wielkiego, jak miłować wyłącznie Boga i nic poza Nim. Dlatego proszę cię, odrzuć wszelkie namiętności i światowe przywiązania, a zjednocz się i zwiąż cała z Bogiem. Jakże piękną rzeczą jest należeć całkowicie do Niego. Wiedzą o tym wszystkie błogosławione i szczęśliwe dusze, które tego doświadczają; spróbuj i Ty, a potem mi o tym opowiesz”.
„Spróbuj i Ty”. To zdanie jest niezwykle piękne. Gerard nie mówi tylko: „Uwierz mi”. On mówi: „Spróbuj”. Spróbuj zaufać Bogu. Spróbuj Mu coś oddać. Spróbuj przestać wszystko kontrolować. Spróbuj się modlić. Spróbuj przebaczyć. Spróbuj żyć jeden dzień z myślą: „Boże, wszystko, co dzisiaj robię, chcę zrobić z Tobą”.
A potem zobaczysz. Bo wiary nie można tylko opisywać. Wiarą trzeba zacząć żyć.
12. Co dzisiaj zabieramy od Gerarda?
Może warto postawić sobie kilka prostych pytań.
Co jest moim największym lękiem? I czy naprawdę oddałem go Bogu?
Czego najbardziej próbuję pilnować własnymi siłami? Czy potrafię powiedzieć: „Jezu, Ty się tym zajmij”?
Co najbardziej zabiera mi pokój? Czy próbuję znaleźć pokój w rzeczach, które nigdy nie będą w stanie mi go dać?
Czy moja wiara jest żywa? Czy widać ją w tym, jak traktuję ludzi? W jaki sposób reaguję na cierpienie? W jaki sposób podejmuję decyzje? W jaki sposób przeżywam codzienne obowiązki?
I jeszcze jedno pytanie: Czy potrafię powiedzieć Bogu: „Nie tylko chcę coś od Ciebie. Chcę Ciebie”?
To chyba jedna z największych lekcji Gerarda.
Bo czasami przychodzimy do Boga głównie po to, żeby coś otrzymać.
„Boże, daj mi zdrowie”.
„Boże, rozwiąż ten problem”.
„Boże, pomóż mojej rodzinie”.
„Boże, spraw, żebym nie cierpiał”.
I możemy o to wszystko prosić.
Ale Gerard prowadzi nas jeszcze głębiej: „Szukaj Boga samego”.
Bo kiedy mamy Boga, niekoniecznie mamy odpowiedź na każde pytanie. Ale mamy Kogoś, komu możemy zaufać pośród każdego pytania.
Zakończenie
Święty Gerard był człowiekiem żywej wiary. Nie dlatego, że nigdy nie miał trudności. Nie dlatego, że jego życie było wolne od cierpienia. Nie dlatego, że wszystko zawsze rozumiał. Ale dlatego, że w centrum swojego życia postawił Boga. Bóg był dla niego „najświętszym i umiłowanym”.
Dlatego mógł powiedzieć: „Wiara jest dla mnie życiem, a życie jest wiarą”.
I może dzisiaj nie potrzebujemy wielkich postanowień. Może potrzebujemy jednej rzeczy: zrobić kolejny krok w stronę Boga.
Jeżeli się boisz – zaufaj Mu. Jeżeli cierpisz – nie uciekaj od Niego. Jeżeli nie rozumiesz – pozostań przy Nim. Jeżeli upadłeś – wróć. Jeżeli jesteś zmęczony – powiedz Mu o tym. Jeżeli nie potrafisz się modlić – po prostu przyjdź i powiedz: „Jezu, jestem”.
A jeżeli masz w sercu jakąś sprawę, której od dawna nie potrafisz oddać Bogu, może właśnie dzisiaj jest ten moment.
Powiedz: „Boże, nie wiem, co będzie. Nie rozumiem wszystkiego. Nie potrafię wszystkiego naprawić. Ale chcę Ci zaufać. Chcę iść z Tobą. Chcę należeć do Ciebie”.
Bo może właśnie tego najbardziej potrzebujemy od świętego Gerarda: nie kolejnej pięknej historii o świętym, ale odwagi, żeby zacząć żyć taką wiarą jak on.
Gerard mówi nam dzisiaj: Nie wystarczy wiedzieć, że Bóg jest. Trzeba Mu zaufać.
Nie wystarczy mówić, że Bóg jest miłością. Trzeba pozwolić, aby ta miłość przemieniała nasze życie.
Nie wystarczy prosić Boga o rozwiązanie wszystkich problemów. Trzeba nauczyć się szukać w Nim pokoju również wtedy, gdy problem jeszcze nie zniknął.
I może właśnie wtedy zaczniemy rozumieć słowa świętego Gerarda: „Jakże piękną rzeczą jest należeć całkowicie do Niego”.
Prośmy więc świętego Gerarda, aby wyprosił nam nie tyle łatwe życie, ile żywą wiarę.
Wiarę, która przetrwa próbę. Wiarę, która nie kończy się tam, gdzie zaczyna się cierpienie. Wiarę, która pozwala powiedzieć: „Boże, cokolwiek się wydarzy – nie chcę żyć bez Ciebie”.
Modlitwa
Święty Gerardzie, który z miłości do Boga nie szukałeś i nie pragnąłeś niczego prócz chwały Bożej, wyproś nam tę łaskę, abyśmy za twoim przykładem stali się prawdziwie wiernymi miłośnikami naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
Przybądź nam na pomoc, gdyż pragniemy gorliwiej pracować nad własnym uświęceniem.
Wyproś nam wiarę żywą i mocną – taką, która nie załamuje się w trudnościach, nie ucieka w cierpieniu i nie zapomina o Bogu w chwilach powodzenia.
Naucz nas ufać Bogu wtedy, kiedy nie rozumiemy Jego dróg.
Naucz nas przyjmować Jego wolę wtedy, kiedy różni się od naszych planów.
Naucz nas szukać w Bogu prawdziwego pokoju i szczęścia.
Wyproś nam łaskę, abyśmy potrafili powiedzieć całym swoim życiem: „Kochać nade wszystko Boga. Być zawsze zjednoczonym z Bogiem. Czynić wszystko dla Boga. Kochać wszystko ze względu na Niego. Zgadzać się zawsze z Jego świętą wolą”.
Żywimy mocną nadzieję, że wyprosisz nam u Boskiego Odkupiciela te łaski, które są nam najbardziej do zbawienia potrzebne.
Święty Gerardzie, ucz nas żyć wiarą. Ucz nas ufać. Ucz nas kochać. Ucz nas całkowicie należeć do Boga.
Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, Administrator Redemptorystowskiego Portalu Kaznodziejskiego – Skarżysko-Kamienna
o. Grzegorz Jaroszewski CSsR