Sobota, 21 marca 2025 roku, IV tydzień Wielkiego Postu, Rok A, II
W życiu dostrzegamy wiele różnic dzielących ludzi. Począwszy od miejsca urodzenia, statusu materialnego, wykształcenia, jakości zdrowia, czy wreszcie cech fizycznych lub psychicznych. Patrząc na pierwszy rzut oka, moglibyśmy powiedzieć, że jako ludzi więcej nas dzieli niż łączy. Dzieli nas również sposób postrzegania świata i rzeczywistości wokół nas. Jednak różnice między ludźmi dotyczą nie tylko sytuacji życiowej, ale także sposobu rozpoznawania prawdy. Oczywiście jako chrześcijanie wiemy, że każdy człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ma niezbywalną godność, która czyni go jedynym i wyjątkowym dzieckiem Bożym, a jednocześnie jednoczy wszystkich ludzi, zapewniając każdemu jednakowy status i jednakową, najwyższą wartość. Stąd właśnie tak ważna jest obrona każdego ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Nie na jedności jednak, ale właśnie na różnicy chciałbym, abyśmy się dziś pochylili. Największą przeszkodą w spotkaniu z Jezusem bywa bowiem nie brak wiary, lecz przywiązanie do własnych schematów.
Często sposób postrzegania danego zagadnienia czy problemu wynika z wielu czynników, które mają na nas różnorodny wpływ. Dobrym przykładem jest dzisiejsza Ewangelia. Trudno uwierzyć, że faryzeusze, którzy przecież słyszeli o licznych cudach, których dokonał Jezus, słuchali Jego nauki i widzieli wielkie rzesze, które za Nim szły, a do tego znali zapowiedzi proroków i wszystko, co zawarte jest w Starym Przymierzu, nie dostrzegli w Jezusie wypełnienia tych zapowiedzi. A jednak nie odczytali Go jako Mesjasza, lecz jako potencjalnego wichrzyciela. Konfrontacja z osobą Jezusa, Jego czynami i nauką sprawiła, że jeszcze bardziej się zacietrzewili, do tego stopnia, że cały lud nazwali „przeklętym”. Wielu komentatorów twierdzi, że przywiązanie do dotychczasowego porządku i własnej pozycji społecznej sprawiło, iż faryzeusze nie dopuszczali do siebie możliwości zmiany panującej sytuacji. Dodatkowym argumentem był także strach przed reakcją Rzymian i przed możliwością utraty resztek autonomii religijnej i politycznej. Wybór drogi Jezusa byłby jednoznaczny z koniecznością porzucenia dotychczasowego układu sił i porządku politycznego na rzecz czegoś zupełnie innego, nowego i nieznanego. A przecież nie byłoby to korzystne dla faryzeuszy. Jezus mówi przecież otwarcie o ubóstwie, ustępliwości, miłości i miłosierdziu, o przebaczeniu oraz o pokucie za własne grzechy.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jedni ludzie widzą w czymś wartość, a inni w tej samej rzeczywistości dostrzegają zagrożenie? Czy i dziś nie jesteśmy świadkami tego, że w imię naszych przekonań – choćby politycznych – potrafimy rozpętać wojnę przy wigilijnym czy imieninowym stole? Ile w naszych rodzinach jest takich „świętych wojen”, a częściej może zimnych wojen niedomówień, półsłówek i nienawistnych spojrzeń, bo jedni są za tamtymi, a my za innymi? W imię czego? Więzi, relacje i przyjaźnie bywają zrywane na długie miesiące, a nawet lata w imię sympatii politycznych czy przekonania, że taki czy inny człowiek postępuje dobrze albo źle. Nie chodzi tu oczywiście o to, by teraz roztrząsać spory polityczne – wszyscy wiemy, że dobro Ojczyzny jest sprawą najwyższej wagi. Problem polega jednak na tym, dlaczego ta sama sprawa czy decyzja może być przez nas tak skrajnie różnie interpretowana i oceniana.
W wielu momentach paraliżuje nas strach przed zmianą, przed tym, że coś może nie być „tak jak zawsze”. Często boimy się nowego, bo nowe jest nieznane. W naszej wierze, w relacji z Bogiem, opieramy się nieraz na utartych, dobrze znanych schematach. Boimy się tego, co nowe. Gdy na zakończenie Mszy świętej otrzymujemy do ręki ulotkę o katechezie dla dorosłych, myślimy: przecież wszystko już wiemy, bo kiedyś chodziliśmy na katechezę. Kiedy w ogłoszeniach słyszymy zaproszenie na wspólnotę biblijną, myślimy, że nie mamy czasu albo że przecież Pismo Święte już przeczytaliśmy, będąc na oazie. Widząc w gablocie parafialnej zaproszenie na uwielbienie, przez myśl przelatuje nam osąd o ekscentryczności czy niepotrzebnej emocjonalności i ekspresji. I tak zamykamy się w faryzejskim myśleniu: „Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszy uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty”. Bo przecież nas już w życiu Pan Bóg niczym nie zaskoczy.
Może warto zapytać dziś samego siebie: czy naprawdę jestem jeszcze gotów, by Jezus mnie czymś zaskoczył? Czy potrafię pozwolić Mu wyprowadzić mnie poza moje przyzwyczajenia i schematy?
Prośmy Maryję o łaskę odwagi, abyśmy w naszym życiu i w naszej wierze nie żyli jedynie utartymi schematami, ale potrafili wciąż na nowo zachwycać się Jezusem i abyśmy umieli wybierać w naszym życiu przede wszystkim Jego.
Kazania-homilie: Sobota czwartego tygodnia Wielkiego Postu
o. Mariusz Simonicz CSsR (24 marca 2012 roku, Rok B, II)
o. Jarosław Krawczyk CSsR (16 marca 2013 roku, Rok C, I)
o. Piotr Andrukiewicz CSsR (05 kwietnia 2014 roku, Rok A, II)
o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR (21 marca 2015 roku, Rok B, I)
o. Witold Szamburski CSsR (12 marca 2016 roku, Rok C, II)
o. Witold Szamburski CSsR (01 kwietnia 2017 roku, Rok A, I)
o. Stanisław Gruszka CSsR (17 marca 2018 roku, Rok B, II)
o. Dariusz Pabiś CSsR (06 kwietnia 2019 roku, Rok C, I)
o. Wacław Zyskowski CSsR (28 marca 2020 roku, Rok A, II)
o. Andrzej Makowski CSsR (20 marca 2021 roku, Rok B, I)
o. Łukasz Baran CSsR (02 kwietnia 2022 roku, Rok C, II)
o. Grzegorz Pruś CSsR (25 marca 2023 roku, Rok A, I – Uroczystość Zwiastowania Pańskiego)
o. Edmund Kowalski CSsR (16 marca 2024 roku, Rok B, II)
o. Sylwester Pactwa CSsR (05 kwietnia 2025 roku, Rok C, I)
o. Wacław Zyskowski CSsR (21 marca 2026 roku, Rok A, II)
Drukuj... 
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie Prefekt Studentatu Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Kraków
o. Wacław Zyskowski CSsR