Słowo Redemptor

Świętego Jana, Apostoła i Ewangelisty – święto

 

Piątek, 27 grudnia 2019 roku, Rok A, II

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

W kościołach, w których obchodzi się uroczystość św. Jana, pierwsze czytanie
z czytań wspólnych o apostołach i ewangelistach poza okresem wielkanocnym

 

 

 

 

W trzeci dzień po uroczystości Narodzenia Pańskiego Kościół pragnie nas po raz kolejny zaprosić do refleksji nad naszą wiarą i naszym stosunkiem do Jezusa. Do zastanowienia się, kim On tak naprawdę dla mnie jest. Można bowiem zatrzymać się w naszym życiu na zewnętrznej atmosferze świątecznej, na pięknych kolędach, smacznych daniach, spotkaniach rodzinnych… I przez całe życie pamiętać o przygotowaniach do nich i na obchodzeniu tych ważnych wydarzeń, zapominając o tym, kto w tej całej otoczce, w tej zewnętrznej radosnej atmosferze jest najważniejszy. Dlatego też Kościół stawia nam dzisiaj przed oczyma św. Jana, apostoła i ewangelistę. Może on dla nas stać się doskonałym przykładem osoby, która faktycznie poznała Jezusa Chrystusa i wiernie naśladowała Go przez całe swoje życie.

 

Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył (J 20, 8).

 

 

Apostoł Jan kształtował się przy boku Jezusa od momentu powołania nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego. Poszedł on za Mistrzem z Nazaretu, ponieważ zobaczył w Nim obiecanego Mesjasza. Przez długi czas myślał typowo po ludzku o królestwie mesjańskim, chociaż codziennie słuchał słów Jezusa o potrzebie budowania królestwa Bożego. Świadczy o tym choćby scena z Ewangelii, gdzie spierał się o miejsce w królestwie Chrystusa. Przez trzy lata wędrówki z Jezusem doświadczył jednak ogromnej przemiany. Razem z Piotrem i Jakubem Jan został wyróżniony przez Chrystusa i był świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Byli oni obecni przy szczególnym wywyższeniu Zbawiciela na Górze Tabor i przy Jego najgłębszym poniżeniu w Getsemani. On sam w czasie ostatniej wieczerzy mógł spocząć na Sercu Jezusowym. Był wierny aż do końca i jako jedyny z uczniów Jezusa stanął pod krzyżem, gdzie patrzył na śmierć swojego Mistrza. To tam została powierzona mu Maryja jako Matka. Z kolei w dzisiejszej Ewangelii widzimy Jana biegnącego do pustego grobu. To wydarzenie sprawiło, że napisał sam o sobie: ujrzał i uwierzył. Następnie przez długie lata gorliwie głosił Ewangelię m.in. w Jerozolimie, Efezie, aż do uwięzienia na wyspie Patmos.

 

Jesteśmy dzisiaj zaproszeni, wpatrując się w postać św. Jana, do stałego rozwoju naszej wiary. Nie może ona być tylko spełnianiem obowiązków wynikających z przyjęcia chrztu świętego, ale powinna stawać się coraz bardziej żywa, duchowa, tak jak miało to miejsce w życiu św. Jana. Można bowiem przez całe życie modlić się, przystępować do sakramentów, czytać Pismo Święte i nigdy nie poznać Chrystusa; można nigdy nie doświadczyć tej przemiany, jakiej doznał patron dnia dzisiejszego.

 

Aby było to możliwe, nie możemy patrzeć na naszą wiarę od strony zewnętrznych przejawów i emocjonalności. Silnej wiary nie buduje się na emocjach czy entuzjazmie, ale na doktrynie, na prawdzie. Tą prawdą jest On – Jezus. To On uwalnia nas z sideł tego świata. To On daje silną, duchową wiarę, która zwycięża świat.

 

Dziś staje nam przed oczyma postać św. Jana, apostoła i ewangelisty, umiłowanego ucznia Jezusa. Jest on drugim przykładem osoby kochającej Jezusa. Chociaż był umiłowanym uczniem, Chrystus nie zaprosił go do męczeńskiej śmierci, tak jak św. Szczepana, patrona dnia wczorajszego. Można powiedzieć, że Kościół daje nam w swojej mądrości przykład osób, które pokazują nam dwa różne sposoby miłości względem Boga. Św. Szczepan oddaje za Niego życie, a św. Jan związuje się z Nim tak mocno, że wszyscy wiedzą, jak silna jest jego wiara, że jest umiłowanym uczniem Chrystusa.

 

 

Prośmy, abyśmy i my umieli każdego dnia stawać się prawdziwymi uczniami i autentycznymi świadkami Jezusa Chrystusa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drukuj...

Duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech – Monachium

o. Rafał Nowak CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy