Słowo Redemptor
Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych – pierwsza Msza
02.11.2018

Czy ze śmiercią rzeczywiście nie można wygrać? Czy ktoś kiedyś wygrał ze śmiercią? Ewangelia, którą przed chwilą usłyszeliśmy, daje nam odpowiedź na te pytania. Tak – ze śmiercią można wygrać. Ukazał nam to Jezus Chrystus. Choć wszystko wydawało się przegrane, bo Jezus na krzyżu wyzionął ducha i został pochowany w grobie, to jednak po trzech dniach przyszło zwycięstwo. Tym zwycięstwem jest zmartwychwstanie Jezusa. Śmierć po raz pierwszy została pokonana.

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych – druga Msza
02.11.2018

Przeżycia związane ze śmiercią bliskiej osoby są często tak bolesne, że musi minąć dużo czasu, by można było wrócić do normalności. Ci, których to zdarzenie najboleśniej zraniło, potrzebują sporo uwagi i troski, nawet kiedy twierdzą, że ze wszystkim sobie doskonale poradzą. Często potrzebna jest nawet pomoc kogoś z zewnątrz – księdza lub psychologa. W uporaniu się z żalem i bólem po stracie kogoś bliskiego nie pomaga ani milczenie, ani cisza, bo przecież one nie wypełnią pustki. Gdzie w takim razie w tych momentach, które każdy z nas przeżywał lub będzie przeżywał, mamy szukać nadziei?

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych – trzecia Msza
02.11.2018

Tylko droga, która prowadzi do Boga jest drogą właściwą. Dobrze o tym mówi film gruzińskiego reżysera Tengiza Abutadze pt. „Pokuta”. Akcja filmu toczy się w czasach Związku Radzieckiego. Jeden z komisarzy komunistycznych chce zburzyć zabytkowy pochodzący z IV wieku kościół Najświętszego Zbawiciela. Mimo protestów mieszkańców miasta, kościół zostaje wysadzony w powietrze, a jego obrońcy zesłani do łagrów. Film kończy się powracającym ciągle motywem kościoła. W jednej ze scen staruszka, która powróciła z łagru pyta: „Czy jest tu ulica Zbawiciela?” Gdy słyszy, że ta ulica została zamieniona na ulicę Lenina, zapytuje ponownie o to, czy prowadzi ona do kościoła. Słysząc odmowną odpowiedź, stwierdza: „Cóż to za droga, co nie prowadzi do kościoła?”.

Miłość… – Cnoty teologalne – Kazania nowennowe
24.10.2018

Słowo „miłość” jest słowem, które towarzyszy nam od najmłodszych lat. Myślę, że nie ma takiego człowieka na świecie, który nie słyszałby o miłości. Gdyby przejrzeć, jaki jest temat przewodni wszystkich książek, wierszy, filmów, piosenek, to z pewnością najczęstszym wątkiem, który się pojawia, będzie miłość. Więc skoro tyle wiemy o miłości, tyle o niej mówimy, to dlaczego tak za nią tęsknimy, poszukujemy jej, mimo że potrafi nas zranić.

XXXII niedziela zwykła – 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości
11.11.2018

„Patriotyzm konkretyzuje się w naszej postawie obywatelskiej; w szacunku dla prawa i zasad, które porządkują i umożliwiają życie społeczne ... w sumiennym i uczciwym wypełnianiu obowiązków zawodowych; pielęgnowaniu pamięci historycznej, szacunku dla postaci i symboli narodowych ...” (KEP, Chrześcijański kształt patriotyzmu, nr 4). To wszystko, w czym wyrażać możemy naszą miłość do ojczyzny, stanowi ten „wdowi grosz”, jaki dorzucić możemy do tego wspólnego „skarbu”, jak ojczyznę nazywał św. Jan Paweł II w jednym ze swoich wierszy: „Myśląc Ojczyzna […] z niej się wyłaniam... […] by zamknąć ją w sobie jak skarb. Pytam wciąż, jak ją pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia” (K. Wojtyła, Myśląc Ojczyzna…). Wówczas przeżywać będziemy tę wewnętrzną radość, że możemy całkowicie bezinteresownie dać coś od siebie.

XXXI niedziela zwykła
04.11.2018

Jezus w dzisiejszej Ewangelii powraca do pierwotnego zamysłu Ojca. „Kochaj Boga, siebie i bliźniego, a wszelkie prawo będzie dla ciebie oczywiste, a co nie będzie się mieściło w granicy miłości, będzie zbędne i niepotrzebne”. W teorii założenie to brzmi doskonale, w rzeczywistości może nawet trochę utopijnie. Miłość wymaga doświadczenia. Zarówno ta do Boga, jak i ta do siebie i do drugiego człowieka. Doświadczenie miłości ludzkiej najczęściej jest przez nas zdobywane w domach rodzinnych, gdzie wzajemna troska okazywana sobie na co dzień, słowa kocham potwierdzane gestami i czynami wzbudzają w nas świadomość tego, że jesteśmy kochani i potrafimy tę miłość odwzajemnić.

Uroczystość Wszystkich Świętych
01.11.2018

Dzisiejsza uroczystość Wszystkich Świętych zaprasza nas jakby w naturalny sposób do mówienia o świętości i wzbudzenia w sobie na nowo pragnienia tej świętości. Wiemy, że jako chrześcijanie dosłownie wszyscy, jak jeden mąż, jesteśmy powołani do świętości. ... Świętość nie jest trudna dla tych, którzy kochają. Ona jest bezinteresownym darem z siebie dla drugiego. Święty odzwierciedla życie Jezusa w sobie samym. Tak jak to uczynił, dla przykładu, nasz wielki św. brat Albert Chmielowski. To on powiedział: „Być dobrym jak chleb, który leży na stole i każdy kto chce, może go ukroić”. On nie tylko powiedział, ale żył jak chleb dla bezdomnych, ubogich Krakowa.

Rocznica poświęcenia Bazyliki Laterańskiej – święto
09.11.2018

Jako ludzie ochrzczeni jesteśmy zobowiązani do tego, aby naszym codziennym życiem świadczyć o jedności, świętości, powszechności i tradycji apostolskiej Kościoła, do którego od momentu chrztu przynależymy. Jest to trudne wyzwanie. Czasem wygrywa w nas lęk. Ale to dzięki naszej konkretnej wierze i dzięki świadectwu naszej wiary powinniśmy przyciągać innych do Kościoła, w którym jest obecny Bóg.

286. Rocznica założenia Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela
09.11.2018

9 listopada to dla redemptorystów dzień urodzin. W tym bowiem dniu obchodzą oni 286. rocznicę założenia Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela. Powstało ono w 1732 r. w Scala nad Zatoką Amalfitańską, gdzie św. Alfons Liguori wraz z kilkoma towarzyszami dał początek pierwszej wspólnocie redemptorystów, pragnąc iść za przykładem Jezusa Chrystusa w przepowiadaniu Dobrej Nowiny ubogim. Jego życie stało się misją i służbą dla ludzi najbardziej opuszczonych. 25 lutego 1749 roku nowe Zgromadzenie zostało zatwierdzone przez papieża Benedykta XIV.

XXXII niedziela zwykła
11.11.2018

Po zakończeniu nauczania Jezus siada naprzeciw jednej ze skarbon, do której przychodzą ludzie i wrzucają swoje ofiary. Jezus przygląda się im, patrzy na nich, obserwuje ich… Pośród bardzo zamożnych ludzi przychodzi i ona – bezimienna uboga wdowa, która wrzuca do skarbony skromną – można by rzec – ofiarę. Ona wrzuciła zaledwie dwa pieniążki. Zauważmy, że były to tylko dwa pieniążki i aż dwa pieniążki. Przecież mogła wrzucić tylko jeden, każdy by to zrozumiał, gdyby drugi chciała zatrzymać dla siebie. Myślę, że niemal każdy pochwaliłby taki czyn. Przecież to logiczne. Nikt nie miałby do niej pretensji o to, gdyby za pozostawioną monetę, chciała kupić sobie chleb na kolację. Jezus siedzi naprzeciw skarbony i przygląda się. Komu? Człowiekowi – jego duszy i intencji, z jaką czyni ten gest ofiarowania.

Czytelnia

Polecamy