Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – uroczystość
Dzisiejsza uroczystość zachęca nas, do spojrzeć w niebo ido zrozumienia, że i dla mnie jest tam miejsce, jeśli bardziej zapatrzony będę w Niewiastę obleczoną w słońce i księżyc, z wieńcem z dwunastu gwiazd, niż w smoka barwy ognia, który ma siedem głów i dziesięć rogów. Ten apokaliptyczny obraz przedstawia nam odwieczną prawdę – między dobrem i złem trwa walka; ciemność próbuje zawładnąć światłością i zmieść ją, a bitwa rozgrywa się o potomstwo Niewiasty i o to, przez którą stronę zostanie porwane.
XXII niedziela zwykła
Obraz przedstawiony przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest bardzo sugestywny. Możemy sobie łatwo wyobrazić, jak zaproszeni na ucztę wybierają sobie najlepsze miejsca, a gdy przybywa gospodarz, odbywa się reorganizacja: jedni są proszeni o zajęcie gorszych miejsc, co muszą zrobić z wielkim wstydem i przy szyderczych komentarzach innych gości; inni, zaszczycani spojrzeniami pełnymi szacunku, zajmują wyższe miejsca. Wydaje się, jakby Jezus dawał tu prostą, praktyczną wskazówkę co do zajmowania miejsc przy stole. Ale u Niego bardzo często zwykłe, codzienne sytuacje są okazją do udzielania nauki o ważnych, bo duchowych sprawach. Tak jest i tym razem, a ta nauka jest krótka i jednoznaczna: „Nie wywyższaj się nad innymi!”.
Świętego Bartłomieja, Apostoła – święto
Św. Bartłomiej – nasz dzisiejszy patron – okazał posłuszeństwo natchnieniom Ducha Świętego. Pokazuje nam to wyraźnie dzisiejsza Ewangelia. Najpierw widzimy Bartłomieja w rozmowie z Filipem. Z tej rozmowy wynika, że Bartłomiej był sceptycznie nastawiony do tego entuzjazmu, z którym inni przyjmowali Jezusa. Czy może być coś dobrego z Nazaretu? Mogłoby się wydawać, że tymi słowami odrzuca Jezusa i to, co On proponuje. Ale pomimo tych różnych swoich wątpliwości nie zamyka się zupełnie na prawdę o Jezusie. Kiedy słyszy słowa: Chodź i zobacz! – udaje się z Filipem do Jezusa.
XXIII niedziela zwykła
Aby zrozumieć dzisiejszą Ewangelię, trzeba uwzględnić jej tło, kontekst – do tego trzeba go wyczuć, gdyż św. Łukasz nie przedstawia go bezpośrednio. Ale nie jest to trudne – to sytuacja bardzo zbliżona do Niedzieli Palmowej. Jezus udaje się do Jerozolimy. Otacza Go krąg Jego uczniów i zwolenników, zapewne coraz bardziej rosnący. Są pełni zapału i entuzjazmu, gdyż przewidują wielkie, ważne wydarzenia. Oto wielki prorok i cudotwórca – może nawet sam Mesjasz?... – idzie do miasta świętego. Tam chyba stanie się coś przełomowego, dla Izraela zacznie się prawdopodobnie jakaś nowa epoka. Skończy się czas upokorzeń pod rzymskim butem, powróci wielkie królestwo Dawida. Jak dobrze być uczniem tak wielkiego mistrza, widzieć własnymi oczami wielkie, epokowe wydarzenia i uczestniczyć w nich! Rzeczywiście jest to atmosfera znana nam z Niedzieli Palmowej.
Homilia-kazanie pogrzebowe... – Życie dało się uratować...
Wiele nam daje nasza wiara w Boga, nasze zawierzenie Jezusowej Ewangelii, szczególnie wtedy, gdy stajemy nad trumną kogoś bliskiego – co wcale nie znaczy, że nam nie żal, że akceptujemy śmierć. Znaczy to, że nasz żal nie jest rozpaczą – jest w nim nadzieja spotkania, nadzieja życia – bo Jezusowi to życie „dało się uratować”.
Homilia-kazanie pogrzebowe... – Życie dało się uratować...
Wiele nam daje nasza wiara w Boga, nasze zawierzenie Jezusowej Ewangelii, szczególnie wtedy, gdy stajemy nad trumną kogoś bliskiego – co wcale nie znaczy, że nam nie żal, że akceptujemy śmierć. Znaczy to, że nasz żal nie jest rozpaczą – jest w nim nadzieja spotkania, nadzieja życia – bo Jezusowi to życie „dało się uratować”.
Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej – uroczystość
Papież Franciszek podczas pielgrzymki apostolskiej do Ekwadoru w 2015 roku analizował przesłanie płynące z Ewangelii, którą odczytujemy w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Fragment Ewangelii, którego wysłuchaliśmy przed chwilą, jest pierwszym wymownym opisem znaku w Ewangelii św. Jana. Troska Maryi, która wyraziła się w prośbie skierowanej do Jezusa: «Nie mają wina» – mówi do Niego – i Jego odniesienie do «godziny» staną się zrozumiałe później, w opowiadaniu o męce. Wesele w Kanie powtarza się w każdym pokoleniu, każdej rodzinie, w każdym z nas i w naszych wysiłkach, aby nasze serca znalazły równowagę w miłości trwałej, miłości płodnej i miłości radosnej. Zróbmy miejsce dla Maryi, «Matki», jak mówi ewangelista. I pójdźmy teraz wraz z Nią szlakiem Kany.
XXIV niedziela zwykła
Dzisiejsze czytania biblijne ukazują wiele twarzy grzechu. Duchowa ślepota, złudzenia, niewiedza – św. Paweł pisze na ten temat o czasie, kiedy prześladował chrześcijan: Działałem z nieświadomością, w niewierze (1 Tm 1, 13). Dalej: ucisk, niedola, beznadzieja – naród hebrajski u stóp góry Synaj upada w grzech, kiedy przedłuża się nieobecność Mojżesza, kiedy wydaje mu się, że pozostał sam, bez przywódcy, i poprzez pogańską orgię próbuje ukoić to poczucie opuszczenia. I następna twarz: nikczemność, bo przecież odejście od Boga Jahwe świeżo po zawarciu z Nim przymierza było niewątpliwie nikczemnością z każdego (nawet czysto „świeckiego”) punktu widzenia, tak jak nikczemnością jest zdrada małżeńska świeżo po ślubie.
Homilia-kazanie pogrzebowe... – Szczęśliwe życie...
Stając nad trumną bliskiej osoby, zadajemy sobie pytanie: czy to miało sens, ta gonitwa za szczęściem, te wszystkie troski i starania, by życie było szczęśliwe. Odpowiedź może być tylko jedna: tak, to miało sens. Bo życie tylko wtedy ma sens, gdy jest szczęśliwe. Po prostu taka jest ludzka natura – zostaliśmy stworzeni do szczęścia i innego życia człowiek nie zaakceptuje.
Homilia-kazanie pogrzebowe... – Nie bój się – wierz tylko…!
Nauczyciel z Nazaretu budził zaufanie, czasem nawet u tych, którym nie było z Nim po drodze. Szczególnie wtedy, gdy trzeba było pomocy, której tylko On mógł udzielić – gdy potrzebny był cud. A On wtedy pytał o wiarę: Czy wierzysz, że mogę to uczynić? Czasem to pytanie brzmiało twardo, jak choćby w stosunku do urzędnika królewskiego, który przeszedł sporo drogi, by prosić o uzdrowienie syna: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Ale ojciec zdał egzamin z wiary, prosząc dalej: Panie przyjdź, nim umrze moje dziecko. W nagrodę usłyszy słowa: Idź, syn twój żyje – i właśnie wtedy, gdy Jezus to mówił opuściła go gorączka (por. J 4, 46-53).