XXV niedziela zwykła
Dzisiejsza Ewangelia może wzbudzić w nas pewne zdziwienie i niezrozumienie. Gospodarz wychodzi rano i zatrudnia robotników do swojej winnicy. Jedni pracują od samego rana, inni przychodzą później, a ostatni pojawiają się właściwie pod koniec dnia. Wieczorem przychodzi czas wypłaty. I nagle okazuje się, że ten, który pracował cały dzień, dostaje tyle samo co ten, który przepracował tylko jedną godzinę. Po ludzku? To jest niesprawiedliwe.
XXVI niedziela zwykła
W dzisiejszej przypowieści Jezus ukazuje, jak dwaj synowie reagują na jasną i wyraźną prośbę ojca. Chce tym samym zachęcić słuchaczy do refleksji i podkreślić nie tylko różnicę między słowem a czynem, ale niekiedy także całkowite oderwanie słów od czynów. Zwraca też uwagę na potrzebę zmiany sposobu myślenia, która dokonuje się w głębi serca.
XXVII niedziela zwykła
To już trzecia z kolei niedziela, gdy słuchamy przypowieści Pana Jezusa odwołujących się do obrazu winnicy. Wszystkie one pochodzą z Ewangelii według św. Mateusza i wszystkie zostały wygłoszone przez Pana Jezusa w ostatnich dniach Jego życia, gdy konflikt z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie nabrzmiał już do granic możliwości, gdy było jasne, że ta historia nie będzie miała – po ludzku mówiąc – dobrego zakończenia. Każda z tych przypowieści, obok innych znaczeń, mówi w jakiś sposób o Żydach i pozostałych narodach świata, uważanych przez nich za pogańskie. Ta dzisiejsza jednak, ostatnia, głoszona już w Świątyni Jerozolimskiej, tuż przed Męką Pana Jezusa, jest zdecydowanie najsmutniejsza.
XXVIII niedziela zwykła
Król przygotował ucztę i zaprosił ludzi. Wszystko było gotowe. Ale zaproszeni zaczęli się wymawiać. Jeden poszedł na swoje pole, drugi do swego kupiectwa. Zauważmy: Jezus nie mówi, że praca na polu była czymś złym. Nie mówi też, że handel był grzechem. Problemem nie było samo pole ani samo kupiectwo. Problem polegał na tym, że zaproszeni uznali swoje sprawy za ważniejsze od zaproszenia króla. Zlekceważyli jego zaproszenie. To nie było tylko: „Mam za dużo pracy”. To było: „Mam coś ważniejszego”.
XXIX niedziela zwykła
Jezus nie zachęcał do rewolucji ani do buntu przeciwko rzymskim okupantom. Historia potoczyła się inną drogą. Stopniowo, pokolenie po pokoleniu, chrześcijanie niejako „od środka” przemieniali tamten świat. Wcielanie Ewangelii w życie to najsilniejszy oręż i najlepsza droga dla ludzi wszystkich czasów.
XXX niedziela zwykła
Dziś w Ewangelii słyszymy, jak uczony w Prawie pyta Jezusa: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”. Oczywiście wystawia Jezusa na próbę. Podobnie jak w innych sytuacjach faryzeusze lub uczeni w Piśmie zadają Mu pytania, próbując przyłapać Go na jakimś słowie, które mogliby wykorzystać, aby oskarżyć Go o sprzeniewierzenie się Prawu Mojżeszowemu. Jezus odpowiada: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. I dodaje: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”.
XXXI niedziela zwykła
Uroczystość Wszystkich Świętych… Nam, Polakom, kojarzy się na ogół z cmentarzami pełnymi ludzi stojących nad grobami swoich bliskich, z drogami pełnymi samochodów jadących z cmentarza na cmentarz, z zapachem chryzantem i wosku. I choć niemal co roku księża przypominają, że nie jest to „Święto Zmarłych”, to właśnie na tych, którzy odeszli, skupiają się nasze myśli, wspomnienia, a czasem także modlitwa. Tymczasem, jak uczy Kościół, tego dnia, podczas jednej uroczystości, czcimy wszystkich świętych, dziękując Bogu za dar ich świętości, za przykład ich życia i za ich wstawiennictwo.
XXXII niedziela zwykła
„Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie…”. Niech udział w Eucharystii umacnia naszą nadzieję, że w owej chwili ostatniej nie okażemy się pannami nieroztropnymi, dla których zabraknie miejsca na uczcie Chrystusa.