XVII niedziela zwykła
Głoszona przez Jezusa nauka nie jest całkiem nowa – zarysowana była już w Starym Przymierzu, dlatego nawrócony rabin będzie ze skarbca wiary wydobywał rzeczy nowe i stare, tak jak Jezus, który nie przeciwstawiał starego i nowego Przymierza, ale łączył je w całość. Podziwiam bohaterów Ksiąg Świętych, którzy nie znając Jezusa i nie mając pełni Objawienia, żyli nadzieją Królestwa i dla Niego poświęcali wszystko. Czy nie zawstydzają nas swoją radykalną postawą?
XVIII niedziela zwykła
Za czasów Jezusa, tak jak i dzisiaj, była bieda i tę biedę dostrzegli apostołowie. To im się chwali, ale mniej się im chwali, że tak łatwo chcieli pozbyć się kłopotu. Każ im się rozejść, niech sobie kupią! Tylko, czy jak się rozejdą skończy się bieda? Nie, ale rozproszy się, nie będzie się tak rzucać w oczy i sumienie oni będą mieć spokojne. Nic nowego i w naszych czasach. Stracić z oczu potrzebującego i mamy wszystko z głowy.
XIX niedziela zwykła
By spotkać Boga, poznać jaki naprawdę jest trzeba się do Niego zbliżyć, a przynajmniej tego bardzo pragnąć. On nie odmówi prośbie, bo chce z człowiekiem przebywać i nic nie stanowi dla Niego przeszkody – ani siły natury, ani moje wątpliwości, ani mała wiara. Bogu zależy na miłości i bliskości i w ten sposób otwiera dla mnie swe serce, zaprasza do wspólnoty, komunii ze soba. Po prostu mówi: „Przyjdź!”.
XX niedziela zwykła
Zbawienie jest darem, który Bóg w swoim Synu Jezusie Chrystusie ofiarował każdemu z nas. Dobrowolnie, niezasłużenie, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Jednak taki stan rzeczy nie może sprawić, że usiądziemy teraz z założonymi rękoma w wygodnym fotelu i będziemy czekać, aż to zbawienie nadejdzie. Zbawienie jest rzeczywistością bardzo dynamiczną. To jak dłoń, którą Bóg wyciąga do każdego z nas. To pierwszy i nadrzędny krok, drugim jest zawsze nasza odpowiedź na to Boże zaproszenie.
XXI niedziela zwykła
Kiedy człowiek posługuje się wszystkimi empirycznymi środkami, wtedy u niego poczucie Boga tępieje i więź z Nim obumiera. Wtedy człowiek nie czuje na sobie spojrzenia Boga, nie czuje, że prawdziwym szczęściem jest to, że Bóg chce przyjść do niego i chce być sensem i celem jego życia, nasyceniem wszystkich najgłębszych ludzkich pragnień.Człowiek czuje się samowystarczalnym i nasyconym. Zadawala się materią. Wydaje się mu, że wszystko może. Zaczyna pokładać nadzieję tylko w sobie! W swoich talentach, możliwościach, pieniądzach. Czyni z siebie boga.
XXII niedziela zwykła
W myśleniu ludzkimi kategoriami, to wszystko nie ma sensu. Wysiłek, trud, wyrzeczenie nie są dziś w modzie. Raczej pociąga to co lekkie, przyjemne, efektowne. A jednak, prawdziwą radość i szczęście daje to co przychodzi nieraz z trudem. Potrzebuje wyrzeczeń. Może i cierpienia, a na pewno wysiłku.Jezus dziś zaprasza do wysiłku. Weź swój krzyż! Jeżeli chcesz mnie naśladować to weź swój krzyż na każdy dzień.
XXIII niedziela zwykła
Co więc mamy czynić, gdy błędy, zaniedbania, grzechy innych same „włażą nam do oczu, przytłaczają nas”. Tak bardzo „krzyczą, oburzają, złoszczą albo zasmucają”… Kiedy stajemy wobec grzechów naszego bliźniego (tzn. naszej siostry czy brata), Bóg oczekuje od nas przede wszystkim wielkiego serca, wielkiej miłości, przebaczenia. Kiedy Bóg pozwala nam zobaczyć czyjeś zaniedbania to tylko po to, by go uzupełnić miłością swego serca.
Podwyższenie Krzyża Świętego – święto
Kiedy próbujemy skupić naszą uwagę na tematyce krzyża, istnieje niebezpieczeństwo, że popadniemy w niezbyt pożądany w tym przypadku patos. Kiedy chcemy o krzyżu coś powiedzieć, bądź napisać, trzeba nam bardzo uważać, by słowami nie przykryć tego, co jest w tym temacie najważniejsze. O krzyżu bowiem powinno się mówić zawsze bardzo konkretnie.
XXV niedziela zwykła
Tutaj w ziemskich królestwach wyliczą nam przepracowany czas, jakość wykonanej pracy i według tego nam zapłacą. Taka jest logika świata. A jak jest w Królestwie Boga? Zupełnie inaczej. Bóg wynagradza jednakowo zarówno tych, którzy dla niego pracowali całe życie i się wiele natrudzili, jak i tych, którzy przyszli do Jego winnicy dopiero pod wieczór (być może pod koniec swojego ziemskiego życia).
XXVI niedziela zwykła
Spotkamy się z ludzi, którzy mówią, że Bóg jest chyba jakimś „Tyranem”, któremu sprawia radość patrzenie na ludzkie cierpienie. Mówią, że Bóg jest niesprawiedliwy, bo człowiek, który jest pobożny, który się modli i chodzi do Kościoła umiera w cierpieniu, a grzesznik chodzi sobie spokojnie po ziemi i nic złego go nie spotyka. Jak często słyszymy: „umarł taki dobry człowiek, a czemu nie ten pijak i łajdak…”.