Niedziela, 19 kwietnia 2026 roku, III tydzień wielkanocny, Rok A, II
W drodze do wsi, zwanej Emaus
To jeden z najpiękniejszych fragmentów Ewangelii, które czytamy w czasie oktawy Wielkanocy, a teraz w III niedzielę Wielkanocną. Przyznaję, że historię o uczniach idących do Emaus traktuję bardzo osobiście.
Myślę, że tak naprawdę każdy z nas jest takim uczniem.
Idziemy przez życie, ale często nie dostrzegamy, że obok nas idzie Jezus. Jesteśmy tak bardzo pochłonięci swoimi sprawami i zawiedzionymi nadziejami, że nasze porażki, niespełnione marzenia i trudności stają się jak „klapki na oczach”. Nie widzimy Nauczyciela, który wyjaśnia nam Pisma i prowadzi nas swoją drogą.
Chciałbym więc wejść głębiej w ten fragment Ewangelii i odnaleźć w nim kilka prawd o naszym życiu duchowym.
W pierwszy dzień tygodnia, a więc w dzień zmartwychwstania, dwaj uczniowie – po dramatycznych wydarzeniach Wielkiego Piątku – wracali z Jerozolimy do wsi zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów. Ewangelista nie podaje celu ich drogi, ale możemy przypuszczać, że odchodzą po śmierci Jezusa, jakby zamykając pewien rozdział swojego życia.
W czasie drogi rozmawiają o wszystkim, co się wydarzyło: o zdradzie, pojmaniu, procesie, ukrzyżowaniu i śmierci ich Nauczyciela. Byli świadkami Jego ostatnich dni i godzin. Dla nich to był koniec. Jezus umarł – nie widzieli więc sensu, by pozostawać w Jerozolimie.
Opuścili ją pozbawieni nadziei, pełni lęku, rozczarowania i smutku. Byli tak skupieni na własnym cierpieniu, że nic nie było w stanie rozświetlić ciemności ich serc: ani wieść o pustym grobie, ani świadectwo kobiet, które mówiły, że Jezus żyje.
Być może wracali do dawnego życia. Nie wiemy tego, ale ich droga była w pewnym sensie ucieczką od wydarzeń, które nimi wstrząsnęły.
„Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali” (Łk 24,15-16). Uczniowie żywo dyskutują, a może nawet się spierają. W ich sercach jest zamęt. Brakuje pokoju i światła, które pozwoliłyby właściwie odczytać to, co się wydarzyło. Jezus dołącza do nich, ale Go nie rozpoznają. Ich oczy są „na uwięzi” – to znaczy, że ich spojrzenie zostało ograniczone przez smutek, rozczarowanie i lęk. Patrzą na wszystko jedynie po ludzku.
To doświadczenie jest nam bardzo bliskie. Często zamykamy się w swoim sposobie myślenia i oceniania rzeczywistości. Tymczasem wiara otwiera nas na coś więcej – na działanie Boga, które przekracza nasze schematy i oczekiwania.
Jezus pyta: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?”. Uczniowie, zdziwieni, odpowiadają: „Ty jesteś chyba jedynym, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. Ich odpowiedź odsłania ból i zdumienie. Opowiadają o Jezusie z Nazaretu, o Jego śmierci i o tym, co przeżyli. W końcu wypowiadają zdanie, które jest kluczem do zrozumienia ich serc: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela”. To zdanie tłumaczy ich smutek. Zawiedzione nadzieje.
Jak często i my mówimy: „spodziewałem się…”, „miało być inaczej…”. Oczekujemy, że Bóg zadziała według naszych planów. Gdy rzeczywistość układa się inaczej, rodzi się rozczarowanie, a czasem nawet zwątpienie.
Uczniowie oczekiwali wyzwolenia politycznego. Tymczasem Jezus przyniósł wyzwolenie o wiele głębsze – od grzechu i śmierci. Ich błąd polegał nie na tym, że mieli nadzieję, ale na tym, że zamknęli ją w zbyt wąskich ramach. Wspominają także o pustym grobie i świadectwie kobiet. Mówią jednak o tym z dystansem, jakby relacjonowali cudze doświadczenie. Sami jeszcze nie uwierzyli.
To również może być nasze doświadczenie. Możemy znać świadectwa innych ludzi, słyszeć o działaniu Boga, a jednak nie mieć osobistego spotkania z Chrystusem.
Wtedy Jezus mówi do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia…”. Nie jest to potępienie, lecz wezwanie do wiary. Zaczynając od Mojżesza i wszystkich proroków, wyjaśnia im Pisma. Pokazuje, że cierpienie Mesjasza było częścią Bożego planu zbawienia.
To ważna lekcja: Słowo Boże nie jest tylko zbiorem pięknych myśli. Jest żywe i skuteczne. Objawia prawdę o Bogu i o człowieku. W jego świetle uczniowie zaczynają inaczej patrzeć na wydarzenia, których byli świadkami.
Gdy zbliżają się do Emaus, Jezus daje do zrozumienia, że pójdzie dalej. Uczniowie jednak proszą: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi”. Rodzące się w nich pragnienie obecności Jezusa jest znakiem, że ich serca zaczynają się otwierać. Słuchanie Słowa prowadzi ich do głębszego spotkania.
Jezus wchodzi do domu i zasiada z nimi do stołu. Bierze chleb, błogosławi, łamie i podaje im. Wtedy otwierają się ich oczy i rozpoznają Go.
Kościół widzi w tym geście wyraźne odniesienie do Eucharystii. To właśnie w „łamaniu chleba” uczniowie rozpoznają Zmartwychwstałego. Także dziś Chrystus jest realnie obecny w Najświętszym Sakramencie i daje się poznać tym, którzy przyjmują Go z wiarą.
Spotkanie z Jezusem wszystko zmienia.
„W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy”. Ci sami uczniowie, którzy wcześniej uciekali, teraz wracają. Ich smutek przemienia się w radość, a zniechęcenie w gorliwość. Doświadczyli spotkania ze Zmartwychwstałym – i nie mogą zatrzymać tego dla siebie. Chcą dzielić się Dobrą Nowiną.
Obyśmy i my odnaleźli się w tej historii. Obyśmy pozwolili Jezusowi iść z nami drogą naszego życia, słuchać Jego słowa i rozpoznawać Go w Eucharystii. Oby On sam otworzył nam oczy, abyśmy potrafili dostrzec Jego obecność – nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko jest stracone.
Kazania-homilie: III niedziela Wielkanocna
o. Ignacy Proszek CSsR (08 maja 2011 roku, Rok A, I)
o. Janusz Serafin CSsR (04 maja 2012 roku, Rok A, II)
o. Grzegorz Jaroszewski CSsR (04 maja 2012 roku, Rok A, II)
o. Paweł Drobot CSsR (30 kwietnia 2017 roku, Rok A, I)
o. Janusz Serafin CSsR (26 kwietnia 2020 roku, Rok A, II)
o. Łukasz Drożak CSsR (23 kwietnia 2023 roku, Rok A, I)
o. Rafał Nowak CSsR (19 marca 2026 roku, Rok A, II)
o. Grzegorz Jaroszewski CSsR (19 kwietnia 2026 roku, Rok A, II)
Drukuj... 
Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, Administrator Redemptorystowskiego Portalu Kaznodziejskiego – Skarżysko-Kamienna
o. Grzegorz Jaroszewski CSsR