Słowo Redemptor

Świętego Stanisława Kostki, zakonnika, patrona Polski – święto

 

 

Piątek, 18 września 2020 roku, XXIV tydzień zwykły, Rok A, II

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

 

„Zdarza się, że gdy chcemy podkreślić świętość jakiegoś człowieka, zaczynamy mówić górnym «c», przypisując mu różne nadzwyczajności. Czynimy to w dobrej wierze. Niechcąco odzieramy go jednak z tego, co zwyczajne, a przecież zwyczajność jest nam bardzo bliska.” Takimi słowami ksiądz Krzysztof Wons SDS rozpoczyna swoje rozważania na temat Świętego Józefa, ale myślę, że słowa te można odnieść do każdego świętego. Często spoglądając na życiorys i postać jakiegoś świętego, dostrzegamy jedynie „produkt końcowy” wieloletniego zmagania i budowania relacji z Bogiem. Zapominając o życiu codziennym, widzimy tylko wielkie dokonania i cuda, dlatego święci wydają nam się odlegli i nierealni. Z podziwem i wzruszeniem niekiedy czytamy ich życiorysy, ale nijak nie widzimy siebie w tej samej roli.

 

 

Święty to na pewno postać nietuzinkowa, niepowtarzalna i oryginalna, ale czy jakikolwiek człowiek na Ziemi jest nieoryginalny i powtarzalny? Stąd wnioskować można, że każdy z nas może nim być, nawet jak wydajemy się dalecy od ideału i schematyczni – pospolici. Z ekranów telewizorów, komputerów i smartfonów wylewa się na nas przymus bycia sobą, życia po swojemu, jednocześnie próbując wcisnąć nasze życie i zachowanie i myślenie w ściśle określone tory i ramy.

 

A świętość to zwyczajność!

 

W 1879 roku międzynarodową wystawą sztuki w Monachium wstrząsnął skandal – żydowski malarz Max Liebermann przedstawił swój obraz ukazujący scenę z dzisiejszej Ewangelii. Wnętrze świątyni, uczeni rabini z zafrasowanymi minami wpatrzeni w małego chłopca, który z zapałem coś im opowiada. W oddali widać dwoje ludzi, którzy chyba tego chłopca poszukiwali. Tak naprawdę obraz nie przedstawia nic nadzwyczajnego, skąd więc skandal? Liebermann przedstawił w swoim dziele Jezusa jako zwykłego chłopca, takiego, jakich dziesiątki mógł oglądać co dzień biegających i bawiących się w żydowskich dzielnicach miast. Chłopiec jest boso, w przykrótkiej sukni, z policzka zwisają mu pejsy, a jego twarz zdobi garbaty nos. Bez niebiańskiej poświaty, bez niepokalanej twarzy anioła, bez lśniącej bielą szaty, do których ikonografia przyzwyczaiła widzów. Taki sposób przedstawienia Mesjasza nie zmieścił się w ówczesnych kanonach – dzieło trzeba było poprawić. Autor musiał po wystawie domalować Jezusowi sandały, przedłużyć szatę, zmniejszyć nos i zamalować pejsy. Zwykły Jezus nie zmieścił się w kanonie, był zbyt bliski, zbyt nasz.

 

Dzisiejszy patron św. Stanisław w licznych hagiografiach wspominany jest ze swych niezwykłych dokonań i cudów, które miały miejsce w jego życiu, jak choćby Komunia Święta, która została mu udzielona przez anioła. Ale często zapomina się, że ten młody człowiek musiał w swoim życiu pokonać wiele trudności dnia codziennego. Miał problemy z nauką, był nielubiany przez kolegów ze szkoły, nawet wyśmiewany, chodził na kurs tańca, pracował fizycznie, a w realizacji swoich planów i pragnień musiał przeciwstawić się rodzicom.

 

Jest patronem młodzieży polskiej, ale powiedzmy sobie szczerze, jego postać przedstawiana w świetle wyidealizowanych wizji nie tyle jest nieciekawa, co nierealna do wyobrażenia młodemu człowiekowi, a już na pewno trudna do naśladowania. Wielkość Stanisława polegała nie na cudach jego życia, ale na miłości do Boga, dla której był w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Nie cudowności są wartością, ale dostrzeganie Boga we wszystkim, czym się żyje. Stanisław swoim życiem i postępowaniem wprowadził w stu procentach w życie zasadę fundamentu ignacjańskiego: człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił dusze swoją. Stanisław, jak zresztą wszyscy święci Kościoła, odkrył tę zasadę i nie tylko przyjął ją intelektem, ale przede wszystkim sercem, stała się ona sensem jego życia.

 

To dlatego Stanisław, choć żył bez mała 500 lat temu, nadal może inspirować nas i młodzież, i to nie dlatego, że dokonywał cudów, ale dlatego, że potrafił w swoim życiu kierować się jasno określonymi zasadami i wartościami, że potrafił uznać swoje słabości i wady i z nimi walczył, nie sam, ale z pomocą Bożą. Stanisław chodził po ziemi, miał wielkie pragnienia i wielkie ideały, jego wzrok był wpatrzony w niebo, ale jego nogi mocno stąpały po ziemi. Potrafił zrozumieć, że życie to dualizm tego, co sacrum i profanum, ale też, że święte może wejść w normalne, ziemskie, jeżeli tylko mu się na to pozwoli. Stanisław zapatrzył się w Jezusa bliskiego, zachwycającego swoją prostotą i otwartością.

 

 

Ksiądz Krzysztof Wons w swoim rozważaniu pisze jeszcze: „Do nieba wchodzi się bez odrywania nóg od ziemi. Świętość, ma zapach i kolor ziemi”. Święty Stanisław Kostka swoim życiem właśnie to nam pokazuje. Prośmy go, aby wypraszał nam łaskę zapatrzenia w Jezusa bliskiego, który pomoże nam zrozumieć, że całe nasze życie ma być ukierunkowane, aby „Pana naszego, chwalić, czcić i Jemu służyć, a przez to zbawić duszę swoją”.

 

 

 

 

 

 

 

Kazania-homilie: Święto św. Stanisława Kostki, zakonnika, patrona Polski, Rok A, II

XXV niedziela zwykłao. Wojciech Bieszke CSsR  (18 września 2011 roku, Rok A, I)

o. Ludwik Łabuda CSsR  (18 września 2012 roku, Rok B, II)

 o. Piotr Andrukiewicz CSsR  (18 września 2013 roku, Rok C, I)

 o. Andrzej Szorc CSsR  (18 września 2014 roku, Rok A, II)

 o. Jan Rzepiela CSsR senior  (18 września 2015 roku, Rok B, I)

XXV niedziela zwykłao. Mariusz Simonicz CSsR  (18 września 2016 roku, Rok C, II)

o. Sylwester Cabała CSsR  (18 września 2017 rok Rok A, I)

o. Jarosław Krwaczyk CssR  (18 września 2018 roku, Rok B, II)

o. Krzysztof Wąsiewicz CSsR  (18 września 2019 roku, Rok C, I)

o. Wacław Zyskowski CSsR  (18 września 2020 roku, Rok A, II)

 

 

 

 

 

 

Drukuj... 

Duszpasterz w Parafii Matki Bożej Królowej Polski (Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg

o. Wacław Zyskowski CSsR

Powrót do strony głównej

Czytelnia

Polecamy