Słowo Redemptor
I Niedziela Adwentu
01.12.2013

Jezus Chrystus mówi nam, że zbawienie jest blisko, że On jest blisko. Czy chodzisz w światłości? A może jest jeszcze jakaś ciemna strona w Twoim życiu, nie do końca oddana Jezusowi.Adwent ma właśnie na celu przygotować nas na przyjście Jezusa do naszego życia. Nie tylko do fragmentu, części życia, ale całego mojego i Twojego życia. Skorzystaj z tego czasu, bo naprawdę łatwo go zmarnować i przegapić jasne światło nadchodzącego Boga.

Czwartek Trzeciego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Ileż razy my „dyskutujemy” z Bogiem, ale nie po to, by lepiej zrozumieć Jego wolę względem nas, ale po to, by postawić na swoim. Czas pomyśleć nad tym, bo święta coraz bliżej … i coraz mniej czasu na uczenie się tych Bożych ścieżek.

Poniedziałek Pierwszego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Rozpoczęliśmy Adwent, a zatem czas w drogę wyruszyć. Na spotkanie Przychodzącego!Psalmista uradował się, gdy mu powiedziano – „pójdziemy do domu Pana”.Zapewne niejeden z nas musiałby sobie zadać pytanie, czy z równie wielką radością wchodzę teraz, dziś do świątyni Pana. Tam, gdzie On wciąż jest obecny choć utajony. Potrzebna nam tu wiara podobna do wiary setnika z Kafarnaum. Nic zatem dziwnego, że pochwała Jezusa nie była tylko pustym słowem. Sługa odzyskał zdrowie.

Czwartek Drugiego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Gdy wokoło pustynia i ruina, trudno się nie bać. Mamy w oczach spustoszenia po cyklonie na Filipinach.Gdy śmierć zagląda w oczy, trudno nie odczuwać trwogi. Gdy niewola zagraża, trudno się nie lękać.To wszystko było udziałem Izraelitów, co prawda nie bez ich winy. Teraz jednak przychodzi z pomocą Bóg, nie lękaj się, nie bój się. Ja cię wspomogę, Ja cię podniosę, Ja cię uwolnię.

Piątek Drugiego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Dzisiaj ludzie wierzący w rzeczywistości to trochę takie dzieci we mgle, albo jak mówi dziś Jezus na rynku. Wciąż im coś nie pasuje. Wciąż wyszukują jakiegoś pretekstu byle tylko nie pójść zdecydowanie w którąkolwiek stronę. I wierzą nieco i nie wierzą zarazem. Ten ksiądz za pobożny, tamten zaś wszystko czyni byle jak, począwszy od znaku krzyża. Ten za mądrze mówi, tamten głupio gada…

Środa Drugiego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Któż z nas nie wie co to słabość, znużenie, zmęczenie?Ci co szli kiedykolwiek w pielgrzymce znają to uczucie.Tym co przemierzali górskie szlaki to doświadczenie też nieobce. Są takie chwile, gdy wydaje się, że już ani kroku dalej nie potrafię zrobić.

Wtorek Drugiego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Tylko prawdziwie kochające serce potrafi bardziej cieszyć się tą jedną, zaginioną, a odnalezioną niż tymi, co zawsze w stadzie, przy Pasterzu. Nie oznacza to oczywiście, byśmy odchodząc ryzykowali zagubienie po to, by po odnalezieniu radości przysporzyć. Ryzykant może się przeliczyć i na wieki przepadnie na tych bezdrożach i pustkowiach, gdzie wyschła trawa, gdzie zwiędły kwiaty, gdzie brak wody łaski.

Wtorek Pierwszego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Motywem przewodnim dzisiejszej Liturgii Słowa jest radość. Tym razem Jezus rozradował się w duchu. Z tej radości popłynęła modlitwa uwielbienia. I to za co? Za to, że Bóg, jako dobry Ojciec dostrzega również małych i prostaczków.Boimy się nieco tego ostatniego słowa, bo kojarzy nam się z prostakiem. A to na pewno nie jest pochlebne określenie. Niestety możemy dostrzec dziś w świecie wiele takich prostaków, którym wydaje się, że bez Boga potrafią zaprowadzić prawdziwy ład i pokój na świecie.

Wtorek Czwartego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Wielka to sprawa mieć pewność, że mój ród nigdy nie wyginie. Że po wieczne czasy będzie ktoś, kto do tego rodu przyznawał się będzie. Ktoś, kto ma władzę nad czasem i wiecznością. Przyjdzie co prawda jako bezbronne dziecko, przejdzie całą ludzką drogą wraz z tułaczką i bezdomnością. Doświadczy odrzucenia i nienawiści, a wreszcie zakończy swe życie na krzyżu. Jednak to nie koniec! On żyje na wieki, zgodnie z obietnicą – jako Zmartwychwstały.

Środa Pierwszego Tygodnia Adwentu
01.01.1970

Adwent to nie tylko oczekiwanie na Boże Narodzenie. To ukierunkowanie naszej myśli na ostateczne przyjście Jezusa. Dlatego nawet jeśli teraz przechodzimy przez rozmaite ciemne doliny, doświadczamy wielorakiego zła, to jednak nie upadamy na duchu. Dlaczego? Bo jesteśmy w tym tłumie, który wiernie trwa przy Jezusie słuchając Jego słowa. Jednocześnie wciąż na naszych oczach dokonuje się cud rozmnażania chleba, którym karmi nas, byśmy nie ustali w drodze.

Czytelnia

Polecamy