Poniedziałek czwartego tygodnia Wielkiego Postu
Papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Wielki Post zachęca nas: „Zatem w tym szczególnie sprzyjającym okresie pozwólmy się wyprowadzić na pustynię, jak Izrael (por. Oz 2,16), abyśmy mogli w końcu posłuchać głosu naszego Oblubieńca, pozwalając mu rozbrzmiewać w nas z większą głębią i otwartością”.
II niedziela Wielkiego Postu
W dzisiejszą niedzielę pragniemy pozwolić się poprowadzić Chrystusowi. Chrystus wyprowadza nas na wysoką górę. Z Piotrem, Jakubem i Janem wyruszmy w tę wędrówkę. Wędrówka pod górę wymaga wysiłku. Poczujmy wiatr, trud wspinaczki, nie mamy na nogach wygodnych butów, ale sandały. Po pewnym czasie zdobywamy szczyt. Możemy podziwiać okolicę. Według tradycji, jest to góra Tabor. Może to stąd naród wybrany rozpoczął zdobywanie ziemi obiecanej. To tutaj za czasów Debory Barak wyrusza do zwycięskiej walki z Kananejczykami.
Dzisiaj przypatrujemy się i oddajemy cześć osobie św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Jest to osoba bardzo ważna w dziele zbawienia i stanowiąca piękny wzór do naśladowania. Chciejmy zauważyć w życiu św. Józefa najpierw powściągliwość w wypowiadaniu słów oraz doniosłe znaczenie modlitwy, która odegrała ważną rolę w jego życiu. A z modlitwą związane będzie poszukiwanie woli Boga.
V niedziela Wielkiego Postu
W Ewangelii usłyszeliśmy bardzo mocne, choć dla trudne do zrozumienia, stwierdzenie Pana Jezusa: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Tu jest cała tajemnica naszego życia i to nie ograniczonego tylko do ziemi, ale życia wiecznego. Wystarczy wierzyć w Jezusa. Jezus też pyta dziś każdego z nas: Wierzysz w to?
Piątek czwartego tygodnia Wielkiego Postu
W zasadzie często jest tak, że przyzwyczailiśmy się do obecności Jezusa w naszym codziennym świecie do tego stopnia, że nie mamy problemu z opowiedzeniem niewybrednego dowcipu z Jego udziałem i do rozpuku śmiejemy się z obrazków i memów, w których On gra rolę główną. Jednym słowem Jezus nam spowszedniał. Wydaje się, że niczym nas nie może zaskoczyć, a nawet coraz częściej podnoszą się głosy, że jest już Go za dużo w przestrzeni publicznej i należałoby ograniczyć Jego obecność, bo może razić – chcą Go więc zabić.
Czwartek czwartego tygodnia Wielkiego Postu
W dzisiejszej Ewangelii Jezus przywołuje dwie wielkie postacie: Mojżesza i Jana Chrzciciela. Obydwu łączy jedna cecha – bezgraniczne zaufanie Bogu i dar dostrzegania Go i rozpoznawania, rozmowy z Bogiem. Jan dla wielu stał się wyznacznikiem nadchodzącego Mesjasza, Jego bezpośrednim zwiastunem. To jego słowo miało potwierdzić przyjście Tego, którego wszyscy oczekiwali. Jednak jeżeli prawda jest niewygodna, to zrobi się wszystko, aby jej nie przyjąć, łącznie z zaprzeczeniem świadectwu. Podobnie rzecz ma się z Mojżeszem, który stał się dla Żydów gwarantem Bożego wybrania całego narodu. To Mojżesz był tym, który rozmawiał z Bogiem, to on był pośrednikiem przynoszącym Izraelitom Dekalog, on obłaskawiał rozgniewanego Boga i on dokonywał największych cudów w imię Boga Jahwe.
III niedziela Wielkiego Postu
I w dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa, który po wyczerpującej drodze zatrzymał się, by odpocząć przy źródle. Nie dziwi więc nas po ludzku prośba, którą skierował do kobiety: Daj mi pić! Jednak z tej prośby o zaspokojenie prostej ludzkiej potrzeby, z dialogu z Samarytanką, wynika inna, nowa nauka – nauka o tym, że człowiek potrzebuje czegoś więcej, aniżeli wody służącej do picia. Człowiek potrzebuje wody żywej! O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: «Daj Mi się napić», to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej. I w taki sposób Jezus od wody naturalnej, ukazującej konieczny do życia element materialny, przenosi rozmowę na poziom duchowy potrzebny do zbawienia.
Poniedziałek trzeciego tygodnia Wielkiego Postu
Życiowe niepowodzenia są nieuniknione. Przekonuje o tym Ewangelia o pobycie Jezusa w rodzinnym mieście Nazarecie. Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność od przegranej, ponosi porażkę, jest niesłuchany, niechciany, wręcz z gniewem wyrzucony z rodzinnego miasta: Wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. Skąd tyle zawiści i zazdrości wśród najbliższych, swoich rodaków? Zadziwia nas ich zachowanie. Jak bardzo nie pasuje to do przyjazdów papieża Jana Pawła II do rodzinnych Wadowic, gdzie mieszkańcy byli i są dumni, że z tak małego miasta wyszedł tak wielki papież.
Wtorek trzeciego tygodnia Wielkiego Postu
Słyszeliśmy pytanie Piotra: Ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Być może Piotr miał trudności z przebaczeniem, dlatego zadał takie pytanie. A Jezus zaskakująco odpowiedział: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. [...] Najpiękniejszy przykład przebaczenia zostawił Jezus, kiedy modlił się na krzyżu za swoich prześladowców: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Jezus patrzył na nich z krzyża nie jak na prześladowców, tylko jak na dzieci swojego Ojca, które straciły w życiu właściwą drogę, które zwyczajnie w życiu się pogubiły.
Sobota czwartego tygodnia Wielkiego Postu
Dzisiaj w Ewangelii usłyszeliśmy wiele opinii na temat Jezusa, kim On w zasadzie jest. Świadkami podobnej sytuacji jesteśmy dziś, kiedy wśród szumu medialnego słyszymy wiele opinii na temat Jezusa, Kościoła, wiary. Wielu ludzi próbuje się wypromować i zbudować swoją karierę na swoim obrazie czy swojej opinii o Jezusie, Kościele lub wierze. Moją opinie o Jezusie może kształtować wiele rzeczy i czynników, jednak najważniejszym musi być moje doświadczenie spotkania z Nim w sakramentach i słowie Bożym oraz we wspólnocie Kościele.